Zrób sobie przyjaciół

Samotność to często wybór, na który skazujemy się sami. Wracamy po pracy do domu i czekamy, aż ktoś zamówi nam pod dom taksówkę i zorganizuje ekscytujący wieczór...

Jest kilka takich zagadnień, których chyba nigdy nie pojmę. Głowię się nad ludźmi, którzy uważają, że ziemia jest płaska. Zastanawiam się, jak mogłam przez większość życia nie doceniać majonezu i jeść sam ketchup. Nie znajduję też wytłumaczenia, dlaczego ludzie skazują samych siebie na samotność.

 

6 na 7 wieczorów spędzam na kawie. Czasami z najbliższymi przyjaciółmi, czasami z ludźmi, których poznałam dwa dni wcześniej przez Instagrama. Pochodzą z najróżniejszych światów – weganie, rodowici warszawiacy, ateiści, blogerzy, entuzjaści teatru, posiadacze tatuaży, freelancerzy. Od koloru do wyboru, choć najczęściej są biali.

Jest kilka cech i elementów, które łączą tych ludzi i sprawiają, że mam ochotę umówić się na kolejną kawę. Czasami zakochujemy się w sobie od pierwszego wejrzenia, zdarza się też, że pierwsze spotkanie jest ostatnim. Otaczając się tym różnorodnym światkiem dziwi mnie, jak często słyszę jeden prosty komunikat –  ‘brakuje mi relacji’.

 

Samotność to często wybór, na który skazujemy się sami. Wracamy po pracy do domu i czekamy, aż ktoś zamówi nam pod dom taksówkę i zorganizuje ekscytujący wieczór. Wszystko na tacy, z dostawą, bez kiwnięcia palcem. Najlepiej jakby do tego wszystkiego dorzucił wieczorową kieckę i manikiurzystkę. Tak dla przypomnienia – życie to nie bajka, więc w 99% ten scenariusz się nie wydarzy.

 

Jest alternatywny plan na ten wieczór. I na kilka kolejnych też. Sprzedam ci magiczną sztuczkę i tajemną wiedzę, jak tego dokonać.

Co gdybyś to Ty wykonał ten telefon? Wpadł w odwiedziny z butelką winą? Sprawdził co dzieje się na mieście i wyszedł z inicjatywą?

 

Lubię angielskie sformułowanie ‘make a friend’, które w luźnym tłumaczeniu może brzmieć ‘zrobić sobie przyjaźń, zrobić z kogoś przyjaciela, zdobyć relację’. To się nie wydarza podczas wieczornego załamywania rąk nad swoją samotnością. Robić sobie przyjaciół to znaczy wyjść z inicjatywą, odezwać się, stworzyć okoliczności. Sprawdzić co dzieje się na mieście, wygooglować kawiarnię albo zamówić pizzę w rozmiarze xl.

 

Od razu odpowiadam na ważne pytanie ‘a co jak ktoś sobie coś pomyśli?’. ‘Wyciągnie wniosek, że zapraszam ją na kawę, bo coś od niej chce?’, ‘jestem dziewczyną i nie wypada, żebym zaprosiła go do kina’. Uwaga, odpowiedź brzmi – niech sobie pomyśli.  To tylko życie, nie spinaj się za bardzo.

 

Rzeczy są prostsze niż ci się wydaje.

Chcesz przyjaciół? Zrób sobie przyjaciół.

Podziel się!

Podobne artykuły

Co byś powiedział sobie młodemu?

Co powiedziałabym sobie młodej? Fakt, nie mam 50 lat i mądrości dojrzałej kobiety, ale gdy wspominam siebie 18-letnią, mam wrażenie, że przeszłam bardzo długą drogę. Wiele się zmieniło, ja się zmieniłam. Bardzo.