Żony, matki i kochanki

Żona.

Ojciec.

Kochanka.

Przyjaciółka.

Freelancer. 

Pracownik etatowy. 

Obiekt westchnień na siłowni. 

Pasjonat.

Podróżnik. 

Dusza towarzystwa. 

 

Ktoś nas oszukał wmawiając nam, że możemy skutecznie pełnić kilka ról społecznych. Kłamał mówiąc, że w 24-godzinach można zmieścić karierę, miłość, posprzątany dom, upieczone ciasto i idealnie układające się włosy. Rozliczamy się bezlitośnie z tych ról, ale czy potrafimy wskazać palcem na choć jedną osobę, która robi to dobrze? Ja nie umiem. Żeby było jasne, ludzie z Instagrama się nie liczą.

 

Znam koty z branży z nieudanymi związkami. 

Znam rewelacyjne matki, które nigdy nie odhaczyły znaczących punktów w karierze. 

Obserwuję posiadaczy wysportowanych ciał, którzy nie potrafią w przerwach od treningów znaleźć czasu na odwiedzenie rodziny. 

Wciąż jednak rozliczam sama siebie. Biczuję się za to, że nie jestem na bieżąco z dziełami Tarantino, że za rzadko dzwonię do mamy, że jem za mało warzyw i że nie powtarzam przed snem słówek z angielskiego. 

Ciągle jestem niewystarczająca. 

Ciągle wszyscy inni radzą sobie lepiej. 

Znają sekret na dobre życie, którego mi nikt nie zdradził. 

 

Lubię teorię sezonów. Tego, że jest właściwy czas na pewne tematy. Jest rok, w którym spalam się, żeby poukładać się zawodowo. Jest sezon wakacji, które trwają pół roku i wydaje na nie wszystkie oszczędności. Później znów bawię się w dorosłość, układam puzzle z napisem miłość i unikam glutenu. 

Nie można mieć wszystkiego. Im szybciej to zrozumiemy, tym szybciej zejdzie z nas presja prowadzenia idealnego życia. Mieć ciastko i zjeść ciastko – kuszące, aczkolwiek nierealne. 

W pogoni za byciem swoim własnym superbohaterem warto ustalić, co aktualnie jest ważne. Który temat jest na tapecie. Rozeznać, na co jest sezon. Spalić się w tym. Stać się najlepszym pracownikiem. Najlepszą żoną, matką i kochanką. Zabarykadować się w bibliotece i nie wychodzić z niej przez pół roku, wkuwając tajemną wiedzę, która kopnie cię na planszy o pięć punktów.

Ale nie brać na głowę dziesięciu tematów na raz. Nie pluskać się w rozczarowaniu samym sobą. Bo się nie da ugryźć wszystkiego w jednym momencie, im szybciej to zrozumiemy, tym lepiej. 

Podziel się!

Podobne artykuły