Zapytaj mnie o to co ważne

Ten wieczór miał potencjał. Mogło być miło i przyjemnie. Poszło dokładnie na odwrót.

– … nie no i ja Wam mówię, ćwiczę te pośladki, a jak centymetry jak nie chciały zejść tak nie schodzą.

Mieszam łyżką w resztkach zupy zastanawiając się jak zmienić temat.

– A ten urlop to się udał? – zapytałam.

– Całkiem dobrze, ale wiesz jak ja poobczajałam te laski na plaży to po prostu nie wierzę. Że one nic ze sobą nie zrobią, że nie poćwiczą, nie pójdą na solarium. Jakiś dramat normalnie.

Okej, skup się, tym razem się uda.

– A jakie plany na jutro dziewczynki? – podejmuje kolejną próbę przyklejając uśmiech do twarzy.

– O, dobrze, że pytasz! Jutro lecimy do takiej nowej babki na Wilanowie na depilacje. Już tak się męczę z tymi włosami, że mówię sobie, kurczę zainwestuje.

Przegrałam.  Wyszłam do łazienki, próbując uciec oknem, nie udało się.

 

Trochę mnie już nudzi to brodzenie w relacjach po kostki. Dyskusje o pogodzie i dywagacje o suchych szamponach. Może Stwórca wyposażył mnie w zbyt małą ilość estrogenów, w ten sam sposób pozbawiając mnie zdolności rozprawiania o lakierach do paznokci. Może w moich żyłach buzuje coś co sprawia, że chce dyskutować, rozprawiać i negować. Zmęczona jestem plastikowymi uśmiechami i kiwaniem głową. Nie jesteśmy pieskami stawianymi pod szybą.

Nie odważę się stawiać tez, że płytkie rozmowy są domeną płytkich ludzi. To mogłoby być krzywdzące. Ale zastanawiające jest, że możesz kogoś znać dwie godziny i obnażyć przed nim swój mózg, tak jak nie dałeś rady zrobić tego przed wieloletnim znajomym. Pokrewieństwo dusz? Wbudowana zdolność do wchodzenia na głębszy poziom relacji?    

Chciałabym, żebyś zapytał mnie o to co ważne. Nie o to, co zjemy dziś na obiad. To ważne, w co wierzę, co mi się dzisiaj śniło i gdzie widzę siebie za pięć lat. Nie, to nieistotne, na jaką piankę układam włosy i jak walczę z przesuszonymi końcówkami. Zapytaj mnie proszę, o to co ważne.

Podziel się!

Podobne artykuły

Co byś powiedział sobie młodemu?

Co powiedziałabym sobie młodej? Fakt, nie mam 50 lat i mądrości dojrzałej kobiety, ale gdy wspominam siebie 18-letnią, mam wrażenie, że przeszłam bardzo długą drogę. Wiele się zmieniło, ja się zmieniłam. Bardzo.