Zamknięci w bańce

 

Ludzie zwracają coraz większą uwagę na środowisko i podejmują kroki, żeby dbać o planetę. 

To teza, którą ostatnio bardzo mocno żyłam. Było mi w niej dobrze, bo czułam, że coś robimy w tej mało optymistycznej sytuacji. 

Tak bardzo się myliłam. Zderzyłam się z rzeczywistością. Normalnością? Ignorancją? A może po prostu zostałam zawstydzona, gdy uświadomiłam sobie, że wciąż wielu moich znajomych żyje za najniższą krajową. Więc jeśli decydują się na nie korzystanie z samolotu to decyzja podyktowana jest ich portfelem, a nie eko manifestem. A troska o los planety jest kwestią drugoplanową. Na pierwszym planie jest wiązanie końca z końcem. 

 

Niebezpieczne jest zamykać się w bańkach. Towarzystwach wzajemnej adoracji. Zamykać się w światkach branżowych, kościelnych, zawodowych. Niedobrze jest funkcjonować wśród ludzi, którzy żyją wpatrzeni w ten sam punkt co my. To wykrzywienie rzeczywistości. Poczucie, że wszyscy mamy te same cele i zdążamy w tym samym kierunku. Bzdura. 

 

LUBISZ TO?

Social media zupełnie nie pomagają nam w budowaniu zróżnicowanego światopoglądu.  W dobie natłoku informacji powstały algorytmy, które segregują, filtrują i personalizują treści pod konkretnego odbiorcę. Filtry coraz bardziej blokują dostęp do informacji, które są kontrowersyjne i niewygodne. W efekcie zaczynamy żyć w przekonaniu, że ludzie wokół myślą dokładnie tak samo jak my. Coraz mniej jesteśmy skorzy do dyskusji, bo o czym dyskutować, skoro wszyscy jedziemy na tym samym wózku? 

Niebezpieczeństwo pojawia się w momencie, gdy Facebook jest naszym podstawowym źródłem informacji o świecie. Brzmi abstrakcyjnie, ale skoro telewizja jest be, po gazety nikt już nie sięga, a portale sprzedają newsy wykrzywione na prawo i lewo, to skąd wiedzieć co się dzieje? Gdzie kształtować swoje opinie? 

Podobnie ma się sytuacja z Googlem. Posadź obok siebie dwie osoby i każ im wpisać w wyszukiwarkę to samo hasło. Zupełnie różne wyniki? Ot, ciekawostka. 

To zwężanie światopoglądu zaczyna prowadzić do polaryzacji społeczeństwa. Pojawiają się sfery, na które mamy jedyny słuszny pogląd – seks, polityka, religia. Dwa obozy i brak przestrzeni na konstruktywną dyskusję. 

 

SŁOWO DLA KREATYWNYCH 

Myślę, że to także ważna lekcja dla ludzi, którzy robią rzeczy. Dobry design ma styczność z ludźmi. Świat reklamy musi znać swoich odbiorców. Super, gdyby znał ich, nie tylko z raportów, które ktoś położy im na biurku. Trudno jest projektować usługi, które zadziałają, nie mając świadomości z czym boryka się Kowalski. 

 

Warto zadać sobie trud zderzenia się z różnymi światami. Zadawać pytania i szukać odpowiedzi w miejscach innych niż dotychczas. Ściągać filtry. Smakować nowe rzeczy. Nie unikać nawiązywania kontaktu wzrokowego z panią z warzywniaka i wsłuchiwać się w to, czym żyje miasto. I choć czasem nie rozumiem tych światów, poglądów i pomysłów na życie, to wiem, że kiedy w mojej głowie zabraknie przestrzeni na dyskusje i podważanie moich poglądów, to będę już o krok od białostockiej mentalności.  

 

PS Więcej o bańce informacyjnej w social mediach tutaj. 

 

Podziel się!

Podobne artykuły