Żałuję, że nikt mi nie powiedział

Poczułam ścisk w żołądku. Wszystko podeszło mi do gardła, a po chwili zrobiło mi się słabo. Momenty oświecenia nie należą do najbardziej przyjemnych. A teraz mi świeci. Prosto w twarz. Nie mogę udawać, że tego nie widzę. Mrużenie oczu nie pomoże. 

Pamiętam ten dzień, gdy zaczęły się strajki. Co o nich myślę? Co myślę o aborcji? To był czas wielu dyskusji. Z samą sobą i z otoczeniem. Czas tłumaczenia, podważania, dyskutowania. Czułam, że nie mogę się nie wypowiedzieć. Robienie dobrej miny do złej gry nie wchodziło w rachubę. 

Poszłam na marsz. Znów ścisnęło mnie w żołądku. Po policzkach popłynęły mi łzy. Gdyby nie fakt, że byłam w tłumie, zaczęłabym wyć. Coś w środku mnie skręcało. Niewiarygodne, że dyskutujemy o takich rzeczach. To nie powinno tak wyglądać. To był tylko początek. 

 

 

Uśmiechnij się, bądź miłą dziewczynką

Na dniach zaczęły do mnie wracać wspomnienia z dzieciństwa. 

Letni obóz. Mam 13 lat. Chłopcy biegają po boisku kopiąc piłkę. Upalne lato i skwar. Biegają bez koszulek, nikogo to nie dziwi. 

Chwilę później idziemy nad jezioro. Chłopcy wbiegają chlapiąc i wydzierając się wniebogłosy. Po chwili do wody wchodzą dziewczyny. W dużych koszulkach. Koszulkach, które mają zakryć ich powoli pojawiające się krągłości. Chłopców nie można kusić. To moja odpowiedzialność. Nie wodzić ich na pokuszenie. 

Wieczorem jesteśmy dzieleni na grupy. Rozmawiamy o zakazanym słowie na „s”. Po sali zaczyna krążyć nadgryzione jabłko. Symbol dziewczyn, które zdecydowały się na przedmałżeński seks. Kto chciałby po nie sięgnąć? Przecież lepiej być tym wypolerowanym, z błyszczącą skórką. Błyszczę się. 

 

Żałuję, że nikt mi nie powiedział 

Zaczynam o tym mówić. Jest nas więcej. Budzimy się. Jesteśmy złe, bardzo złe. 

Agresja miesza się z ogromnym żalem. 

Okazuje się, że patriarchat ma się dobrze, a my jesteśmy wtłoczone w niego tak skutecznie, że musi zrobić się bardzo nieprzyjemnie, żeby to zrozumieć. 

Zaczynam rozumieć i żałuję, że nikt mi nie powiedział. 

 

Nikt mi nie powiedział, że mogę reagować, kiedy zaczepia mnie pijany wujek i w niewybredny sposób komplementuje moje nastoletnie ciało. 

Nikt mi nie powiedział, że babskie gazety promują krzywdzące, nieosiągalne wzorce. Nie powiedział, że rozstępy nie są powodem do wstydu, a idealnie, ogolone ciało nie jest jedynym słusznym kanonem piękna. 

Nikt mi nie powiedział, że mogę głośno mówić o swoich uczuciach. Nie powiedział, że mogę pierwsza wyznawać miłość i pierwsza całować.

Nikt mi nie powiedział, że nie muszę czuć się winna. 

Nikt mi nie powiedział, że mogę mieć inny pomysł na siebie. 

 

Patrzę na dzisiejsze nastolatki i zazdroszczę im tego, że mogą się już wychowywać z inną mentalnością. Nie muszą budować swojego światopoglądu na gazetkach Bravo. Mogą zadawać pytania i dostawać rzetelne odpowiedzi. 

Patrzę na dzisiejsze nastolatki i im współczuję. Czy wiedzą, że filtry na Instagramie nie są prawdą i nie muszą mieć idealnej cery, żeby ktoś je pokochał? 

Momenty oświecenia nie należą do najbardziej przyjemnych, ale nigdy nie jest na to za późno. Budzą się nastolatki, trzydziestolatki i dojrzałe kobiety. Nigdy nie jest za późno, żeby ktoś ci powiedział, że możesz decydować o swoim ciele. Że nie musisz być całe życie na diecie i wciskać się w te ciasne jeansy. Że możesz nie chcieć mieć dzieci. Że nie musisz ze wstydem przemykać z torbą po korytarzu, bo ktoś dowie się, że masz okres. 

Zrobiliśmy z bycia kobietą niezłą misję. To plansza pełna pachołków i zakrętów. Im mniej zadajesz trudnych pytań, tym łatwiej pokonać tor przeszkód. 

Za późno. Obudziłyśmy się i nic już nie będzie takie, jak dawniej. 

Podziel się!

Podobne artykuły