WOŚP i poprawne politycznie Bożeny

Niedzielny poranek. Poranny rytuał polowania na hummus i bataty w Almie. Żartuje, pamiętam skąd pochodzę. Wycieczka po serek wiejski do Biedronki. Razem ze mną do sklepu wtacza się tuzin moherów, pędzących po skończonej mszy po marchewkę do rosołu. Puste przed chwilą kasy zamieniają się w armagedon. Po raz kolejny obiecuje sobie, że będę brała koszyk, żeby znów nie stać kwadrans z piramidą najpotrzebniejszych produktów w rękach. Kątem oka zauważam trzy dziewczynki oklejone czerwonymi serduszkami, zagradzające puszkami drogę do wyjścia. Widzę też poruszenie na twarzach Halin, Teres i Bożen, czekających w kolejce. Miętoszą drobne w ręku. Trochę by chciały pomóc, ale przecież prezes nie pozwala. Jak odmówić pociesznym dziewięciolatkom szczerzącym się i hałasującym puszkami? Ale czy to poprawne politycznie? Bożeny przemykają do wyjścia, tłumacząc, że ręce zajęte mają siatami to i nie mają jak monety wrzucić.  Dziewczynki bez przednich zębów atakują również mnie. Wrzucam do puszki kilka złotówek, a tata jednej z nich przykleja mi serduszko przy okazji badając rozmiar mojego biustu.

POLITYKA?

Od kiedy pamiętam mój stosunek do WOŚP był neutralny, ani nie byłam fanatyczką Woodstocku, ani mi życia nie uratowali, a na każdych zajęciach z pierwszej pomocy z fantomem, kryłam się w najdalszej części sali, żeby nie zbliżać się do oślinionego przez połowę klasy ludzika. Co nie zmieniało faktu, że zawsze dwa złote wrzuciłam, bo żaden to heroiczny akt z mojej strony.

Co roku wokół organizacji i samego Owsiaka przetaczają się burze. A to dlatego, że narkotyki są na Woodstocku – tak, każde 2 % z wrzuconych przez Ciebie pieniędzy idzie na zakup amfetaminy dla brudasów tarzających się w błocie, powiedzmy to otwarcie. No i dom sobie wybudował. I za dużo szumu robi w telewizji. A i zapewne spory procent z tej całej szopki idzie do niego, bo kto w dzisiejszych czasach robi coś za darmo? Głupich nie ma. I tak w kółko, co roku jakiś problem. Gdzieś tam na piątym planie są matki, które zapłakane dziękują za uratowanie dziecka i za sprzęt, dzięki któremu mogą normalnie funkcjonować. Ale to tak w oddali, żeby przypadkiem nikt im za dużo uwagi nie poświęcił. Bo znacznie ważniejsze jest skąd Jurek miał pieniądze na nowy model czerwonych okularów, czy dobrze prowadzona jest ich rachunkowość i co sam prezes o tym wszystkim myśli.

A mi się zdaje, że w tym wszystkim zupełnie nie chodzi o politykę, a raczej o serce. Gdzieś w tym wszystkim o wiele istotniejsze jest to, czy chcesz pomagać, czy szukasz dobrego pretekstu, żeby zachować drobne na kolejną kawę ze spienionym mlekiem. I co roku jak bumerang powraca to poczucie krzywdy. Wszyscy kradną, nikt nie robi nic bezinteresownie, sami złodzieje wokół. Całe życie biedni Polacy ciemiężeni – jak nie Niemcy, to Ruscy, a jak nie Ruscy to WOŚP. Ciągle okradani, wiecznie pod górkę, stale piach w oczy i nigdy dobrze nie będzie. I w tym całym sporze nagle przestaje chodzić o te dzieci, co nie do końca zdrowe się urodziły i poobklejane serduszkami sprzęty w szpitalu, które być może nie raz ci jeszcze pomogą. I nie mam w tym wszystkim żadnej misji, nikt mi nie odpala za zachęcanie do ofiarności. Ale jeśli jesteś tą Bożeną, która nie wrzuci drobniaków, bo w telewizji powiedzieli, że nie wolno, żeby ci się któregoś dnia głupio nie zrobiło, gdy sprzęt z serduszkiem uratuje życie, któregoś z twoich bliskich. Wtedy też odmówisz pomocy, bo to niepoprawne politycznie?

Podziel się!

Podobne artykuły

Co u Ciebie?

Najłatwiej być samotnym w tłumie - zgadnij czyja to wina i kto cię na nią faktycznie skazuje.

Krok dalej – metoda, którą zdobywa się góry

W 2017 roku miałam jedno ulubione słowo, które wiele zmieniło w moim dotychczasowym funkcjonowaniu. PROAKTYWNOŚĆ.

Fajne dziewczyny

Babki do tańca i do różańca. Takie do głębokich rozmów i głupich żartów. Do konkursu głupich min i namiętnych pocałunków. Wymarzone dziewczyny. Każdy chciałby taką mieć.