Warszawa okiem słoika

Mija właśnie pół roku od momentu, w którym włączyłam tryb YOLO i podjęłam próbę stania się dorosłym człowiekiem w obcym mieście. Ludzie przeprowadzają się z różnych powodów – szukają szczęścia, pieniędzy, miłości albo mają dosyć marudzących rodziców. W moim przypadku było inaczej. Był to akt czystego masochizmu spowodowanego wielką niechęcią do Warszawy, a z tyłu głowy przyświecała mi myśl, że jeżeli dam radę tu przetrwać to już wszędzie dam sobie radę. Jak oceniam to miasto po sześciu miesiącach? Ma swoje cienie i blaski, daje możliwości i weryfikuje prawdziwy charakter człowieka. Jedno jest pewne, nie było dnia, w którym żałowałabym tej decyzji.

Planujesz przeprowadzkę do stolicy? Spójrz na mocne i słabe strony miasta okiem słoika.

#1 Miasto wielkich możliwości.

Zasada jest prosta – żeby coś osiągnąć trzeba pracować – obowiązuje ona wszędzie. Ale Warszawa to miejsce, w którym otwiera się więcej drzwi, pojawia się więcej możliwości i można dostać większy kawałek tortu. Wymaga to tyle samo wysiłku, co w każdym innym mieście, ale efekty mogą być zaskakująco większe.

#2 Zabójca spontaniczności.

– Kawa popołudniu? Obiad na mieście? Wspólny wypad do kina?

– Naturalnie! Niech sprawdzę kalendarz… Środa za 3 tygodnie? Ale tak na godzinkę, bo dłużej chyba nie dam rady.

Warszawa jest brutalnym zabójcą spontaniczności. Choćbyś był najbardziej towarzyską osobą na świecie, po pewnym czasie zrozumiesz panujące tu zasady. Przemieszczanie się w godzinach szczytu, napięte grafiki i zatłoczone kawiarnie – to wszystko zdecydowanie nie sprzyja życiu towarzyskiemu.

#3 Wszystko w zasięgu ręki.

Targi dizajnu pięć razy w tygodniu. Premiery w ośmiu teatrach na raz. Targi śniadaniowe na każdym wolnym skrawku zieleni. Vege knajpy na każdym rogu. Koncerty najlepszych zespołów w każdy weekend. Pokazy, wystawy, performanse, przedstawienia, imprezy, eventy, prezentacje, pokazy…  c o  t y l k o  s o b i e  w y m a r z y s z.

Od kiedy mieszkasz w Warszawie nie masz już na to czasu? Sorry stary.

#4 Ludzie, ludzie, ludzie.

Planowałeś pójść w sobotę popołudniu do kina? To tak samo jak 46326 innych ludzi, sorry. Ale spokojnie, możesz zawsze kupić miejsce w pierwszym rzędzie, to takie mainstreamowe. A może chciałeś wrócić po pracy do domu tramwajem? Cóż to za wymysł! Właśnie po to powstał rower miejski, żebyś nie musiał narzekać, że nie zmieściłeś się do wagonu, za pierwszym, trzecim i dziesiątym razem. Kupowanie ciuchów na wyprzedażach? Jakież to niewarszawskie! Dokładnie z tego powodu zostały wykupione wszystkie ubrania w sensownych rozmiarach, żeby Cię nawet nie kusiło!

#5 Dla każdego coś dobrego.

Kółko przyjaciół chomików, kurs malowania na szkle, szkoła tańca pogo… Gdzie jak nie w stolicy? Wszystko czego potrzebujesz, każda najdziwniejsza potrzeba, wszystko w jednym miejscu, wystarczy tylko dobrze poszukać.

#6 Hajs się nie zgadza.

Dwie kawki w starbaksie, raz obiad na mieście i lancz na uczelni a Twoja stówa z portfela ulatnia się szybciej niż byś się spodziewał. Z dozą sentymentu wspominam czasy, kiedy wierzyłam, że w Warszawie wcale nie jest drożej. Nawet jeśli ja w to uwierzyłam, to mój portfel był bardziej sceptyczny.

Podziel się!

Podobne artykuły

Co u Ciebie?

Najłatwiej być samotnym w tłumie - zgadnij czyja to wina i kto cię na nią faktycznie skazuje.

Krok dalej – metoda, którą zdobywa się góry

W 2017 roku miałam jedno ulubione słowo, które wiele zmieniło w moim dotychczasowym funkcjonowaniu. PROAKTYWNOŚĆ.

Fajne dziewczyny

Babki do tańca i do różańca. Takie do głębokich rozmów i głupich żartów. Do konkursu głupich min i namiętnych pocałunków. Wymarzone dziewczyny. Każdy chciałby taką mieć.