Trzej przyjaciele z boiska

Masz naście lat, zaraz zdajesz maturę, w głowie pojawia Ci się milion myśli odnośnie przyszłości a z licealnymi przyjaciółmi ślubujesz sobie miłość aż po grób. Zaczynacie studia, rozjeżdżacie się po różnych miastach, Ci którzy wybrali pracę zamiast edukacji są delikatnie wytykani palcami, zamęt co przyszłej kariery opadł na kolejne trzy lata, a więzy choć nieco słabsze trwają w najlepsze. Aż pewnego dnia budzisz się i zdajesz sobie sprawę, że coś się zmieniło i minęło bezpowrotnie. Próbujesz walczyć, zatrzymywać to co cenne aż w końcu uświadamiasz sobie, że mimo masy wspomnień i dobrych chęci Ty i Twoi znajomi, utknęliście w innych bajkach.

KORPOMACHINY – chociaż nie skończyli jeszcze studiów to w ich oczach widać mieniące się dolary. W przeciwieństwie do Ciebie wiedzą czego chcą – służbowa fura, klimatyzowane biuro, karta multisport i garsonka w rozmiarze XS bo korpo maszyny większych nie noszą. Są skoncentrowani na celu i już dzisiaj pachną jak ludzie sukcesu. Spotykają się z Tobą na kawę w przerwie pomiędzy pracą, kursem angielskiego i siłownią, ale na wieczorne wyjście nie masz co liczyć, bo porzucili studenckie życie i w tygodniu nie piją.

BOHEMA – ich z kolei do picia namawiać nie trzeba, wręcz przeciwnie. Przy kieliszku poruszycie tematy związane z sensem istnienia a później opowiedzą Ci o realizowanym projekcie artystycznym nad którym spędzą najbliższe pół roku, oczywiście w ramach wolontariatu, bo wyższych idei nie przelicza się na pieniądze. Ze spotkania z nimi wyjdziesz z głową pełną vege przepisów i z biletem na darmową lekcję jogi, która niewątpliwie pomoże Ci się rozluźnić.

ZDOBYWCY ŚWIATA – oni akurat z rozluźnieniem problemów nie mają, bo zręcznie unikają stresów codzienności. Generalnie ciężko ich wyhaczyć, bo wracając z medytacji w Tybecie mają tylko dwa dni do kolejnej wymiany studenckiej w Szwecji. Wystarczy spędzić z nimi parę chwil, żeby zarazić się niechęcią do przeciętności, korporacji, komercji i telewizji, która kłamie. Często zaskakujące jest to, że w tej grupie lądują ludzie, którzy kiedyś byli zbyt zestresowani życiem, żeby przybić Ci piątkę a dzisiaj mogą zostać profesorami w szkole ogólnie rozumianego luzu.

PRAWILNIACY – mają tyle lat co Ty, ale po spotkaniu z nimi czujesz, że nie nadążasz za obowiązkami, które spadają na Twoje barki z każdym kolejnym rokiem. Bezpieczeństwo to ich najwyższe dobro, praca na etacie i narzeczony to absolutne must have, a temat kredytu i planowanego ślubu i dziecka pojawia się jak mantra. Trochę zazdrościsz im życiowego porządku ale z przyjemnością wracasz do swojego chaosu.

Gdzieś pośrodku całej tej rozsypanki jesteś Ty, kurczowo trzymający się starych przyjaźni, coraz bardziej zdając sobie sprawę, że inne cele i priorytety znacząco działają na Waszą niekorzyść. Często sentyment ściska Ci gardło, ale wiesz że nie możesz być mesjaszem narodów, który będzie wszystko zbierał do kupy. Patrzysz na starych znajomych i w każdym z nich odnajdujesz siebie – trochę jesteś vege, czasem odwala Ci na punkcie produktywności, wieczorami marzysz o tym, żeby wszystko rzucić i ruszyć w daleką podróż a w chwilach nostalgii wymyślasz imiona dla dzieci. Są jednak momenty, gdy nie możesz zrozumieć obaw o spóźniający się okres, a tym bardziej wyliczanki dni płodnych, co by zaliczyć złoty strzał. Jesteś w tym wszystkim, jesteś z nimi, a jednak jesteś obok.  Masz tyle samo lat co Twoi licealni przyjaciele a jednak żyjecie tak różnymi sprawami, że mogłoby się zdawać, że dzielą was dekady. Zatrzymujesz drogocenne przyjaźnie ale czujesz, że wiele z nich przeminie bez większego echa. Witaj w dziwnych czasach, witaj w dorosłym świecie.

Podziel się!

Podobne artykuły

Co byś powiedział sobie młodemu?

Co powiedziałabym sobie młodej? Fakt, nie mam 50 lat i mądrości dojrzałej kobiety, ale gdy wspominam siebie 18-letnią, mam wrażenie, że przeszłam bardzo długą drogę. Wiele się zmieniło, ja się zmieniłam. Bardzo.