To już teraz

W weekend zgubiłam się we Wrocławiu. Krążyłam po małych sklepikach i jadłam lody we wszystkich napotkanych budkach. Niczym turystka  z Chin, fotografowałam każdy zakątek i głowiłam się o co właściwie chodzi z tymi krasnalami. Odwiedziłam też sklep z ręcznie robioną porcelaną. Małe filiżanki w kropeczki zawsze łapią mnie za serce, mimo że bliżej mi do minimalistki niż zbieracza. Znów złapała mnie ta paskudna myśl. ‘Jak będę miała swoje mieszkanie to kupię taki komplet’. Każdy kto przeżył etap corocznych przeprowadzek, poszukiwania idealnego miejsca i lądowania w ciasnej kawalerce pomyśli – ‘to dobra myśl’. Bo przecież wiadomo, że każde kolejne mieszkanie ma swoje wyposażenie, a ciąganie bibelotów z jednego końca miasta na drugi to męczarnia. Tu nie sposób się nie zgodzić.

 

Ta myśl ma drugie dno. Podłoże, które staram się wyplenić z mojej głowy. Wykopać i spalić. Wyrzucić raz na zawsze, niech już nie wraca.

 

To myśl, że jeszcze chwile muszę poczekać.

Że życie się dopiero zacznie.

Że kiedyś to wszystko poukładam.

Że będzie lepszy moment, żeby zacząć coś nowego.

Że będzie więcej okazji, żeby ubierać sukienki i wyciągać ozdobne filiżanki.

 

To błąd. To już teraz.

 

Nie wtedy, kiedy zapłacę pierwszą ratę kredytu.

Nie, kiedy zawiruje świat i poznam miłość życia.

To nie wydarzy się w momencie, gdy na moje konto co miesiąc będzie wpływała okrągła suma.

Również nie wtedy, kiedy urodzę piątkę dzieci.

 

To już teraz.

 

Ćwierćwiecze dało mi do myślenia. To było trochę, jak początek roku. Podsumowanie i nowa lista rzeczy do zrobienia. Lista stworzona z nieco inną perspektywą. Z wizją, że jak chce coś zrobić do trzydziestki to mam na to dokładnie pięć lat i ani dnia więcej.

Bo skoro marzyłam, żeby zacząć chodzić na lekcje tańca to czemu nie w tym miesiącu? I jeżeli chciałam piec popisowe ciasta, to czemu nie wstąpić w drodze z pracy do sklepu po składniki? I przecież jeszcze nigdy nie byłam w tym Londynie, co go już chyba każdy odhaczył z listy, więc czemu nie teraz?

 

Kup sobie tę filiżankę w groszki. Potem będziesz się martwić, jak przewieźć ją do kolejnego mieszkania.

Życie jest już.

Podziel się!

Podobne artykuły

Co byś powiedział sobie młodemu?

Co powiedziałabym sobie młodej? Fakt, nie mam 50 lat i mądrości dojrzałej kobiety, ale gdy wspominam siebie 18-letnią, mam wrażenie, że przeszłam bardzo długą drogę. Wiele się zmieniło, ja się zmieniłam. Bardzo.