Tajemnica pokoju nr 7

Gdy dostałam zaproszenie na ten event, poczułam przyjemne ukłucie. Ciężko powiedzieć czy chodziło o chęć nauki pisania kryminałów, czy o świadomość, że dołączyłam do grona zapraszanych na tego typu wydarzenia blogerów.

Wbiegając spóźniona do hotelu zrozumiałam, że pierwsze dobre wrażenie mam już za sobą. Razem z grupą ruszyliśmy na zwiedzanie na co dzień niedostępnych zakątkach Sofitelu. W mojej głowie silnie zakorzenione było przekonanie, że ludzie pracujący w hotelu, to ci którym w życiu nie wyszło. Wrzuciłam ich do szufladki koło pracowników gastronomii, na których w moim wyobrażeniu szkolili się przede wszystkim studenci, którzy nie mieli na siebie pomysłu i musieli podjąć nieobowiązującą pracę, żeby nie pić w najtańszych barach. Szybko zmieniłam zdanie, gdy spotkałam Adriana. Mężczyzna oprowadzający nas po hotelu ubrany był w dobrze skrojony garnitur i z zaraźliwą pasją i entuzjazmem opowiadał o historii hotelu i jego gościach. Przedstawiono nam concierge, który od razu skojarzył mi się z bohaterem filmu Grand Hotel Budapest i zdecydowanie nie wyglądał na przypadkowego człowieka, którzy nie znalazł pomysłu na siebie. Po kolei poznawaliśmy recepcjonistki, barmanów, a to co ich łączyło to rzucająca się w oczy pasja do wykonywanego zawodu.

02B3092A-3C2D-4A44-B1F1-2D478C03CFC8

9D64E2C3-0E4B-4187-9F72-E39A41265E4D

028DF7BB-7F0F-4A33-B9DC-BC91CF1FE2F3

37B304F1-A451-4729-8FEF-56907C056B60

A317C8BF-4C48-4B1E-80EB-E96227421EDB

FC6D1CC8-7B11-496B-B3C9-CC4036E07FF4

Drugą częścią spotkania były bardzo praktyczne warsztaty pisania kryminałów. Poprowadziła je pisarka – Katarzyna Puzyńska, która nie miała nic wspólnego z wizerunkiem wycofanej społecznie artystki. Co więcej dzieliła się swoimi doświadczeniami, nie budując przed nami obrazu niedostępnej gwiazdy. Nie było w niej nic osobliwego, może poza imponującymi tatuażami pokrywającymi jej ciało. Gdy zapytałam ją jak napisać książkę powiedziała, żebym po prostu pisała. Tak często chcemy znać sekret, tajemny klucz, a większość rozwiązań jest zaskakująco prosta – po prostu weź się do roboty.

Gdy wróciłam do domu, sięgnęłam do moich szkiców zrozumiałam, że to nie jest nieosiągalne. Słowa ‘nie umiem ‘ i ‘nie wiem jak’ były zgrabną przykrywką do ‘nie jestem wystarczająco zdeterminowana’, a może nawet ‘jestem leniwa’. Te drugie nie brzmiały jak sensowna wymówka.

Sukces nie jest dla kosmitów. Sukces jest dla tych, którym się wystarczająco chce. Dla tych, którzy mają wystarczająco dużo determinacji, żeby poświęcić popołudniowe leżakownie, sobotnie kawki z przyjaciółmi i wieczorny relaks na rzecz ciężkiej pracy. Pracy, która nie gwarantuje literackiego nobla, ale z pewnością zbliża do niego bardziej niż marudzenie na niekorzystne okoliczności.

To nie tajemnica, ale na warsztatach odkryłam to na nowo – pobożne życzenia nie prowadzą zbyt daleko. Co innego z pasją, pracą i zaangażowaniem. Chcesz znać sekret? Po prostu zacznij robić. 

 

Wpis powstał w wyniku współpracy z siecią hoteli AccorHotels – a ja chętnie odkryłabym tajemnce tego hotelu Mercure Kraków Stare Miasto 

Podziel się!

Podobne artykuły

Co byś powiedział sobie młodemu?

Co powiedziałabym sobie młodej? Fakt, nie mam 50 lat i mądrości dojrzałej kobiety, ale gdy wspominam siebie 18-letnią, mam wrażenie, że przeszłam bardzo długą drogę. Wiele się zmieniło, ja się zmieniłam. Bardzo.