Słownik bydgosko – warszawski

Choć samo pojęcie gwary bardziej kojarzy się ze Śląskiem czy tam innymi Góralami, to nie da się ukryć, że każdy obszar ma swoje językowe naleciałości. Ostatnie dni uświadomiły mi to bardzo mocno, gdy okazało się, że w słowniku moich warszawskich współtowarzyszy, znajdują się poważne luki.  Jakoś przebolałam fakt nieznajomości cudnej urody polskiego słowa chęchy, które faktycznie nie funkcjonuje w codziennej mowie, ale wciąż przypomina mi się to zdziwienie na twarzach, gdy poprosiłam o ostrzółkę. Dzisiaj jednak porzucając tematykę gwary, bardziej w kontekście słów i wyrażeń, które brzmią tak samo, a oznaczają zupełnie co innego.

#1 Nie mam pieniędzy

Bydgoszcz: Oznacza, że naprawdę nie masz pieniędzy i pewnie zostaniesz wieczorem w domu, bo głupio się tak szlajać, mając przy sobie tyle, że ledwo styknie na gumę kulkę w osiedlowym sklepiku.

Warszawa: Masz na myśli, że nie stać Cię na przyszłotygodniowy wypad ze znajomymi w Alpy, a dyskutujesz o tym nad lekko spienionym latte z mlekiem sojowym, na które wyskrobałeś ostatnie drobniaki. W sumie z tych drobniaków uzbiera się jeszcze na dobry obiad na mieście i nowe buty, ale fakt że nie stać Cię na piąte wakacje w tym roku zmusza Cię do pogrążania się w myślach o swojej biedzie.

#2 To blisko

Bydgoszcz: Blisko to znaczy mniej więcej tyle, że dojdziesz tam w kwadrans, jednocześnie zahaczając po drodze o żabkę i czekając dwadzieścia minut pod klatką na wiecznie spóźniającego się ziomka. A w przypływie burżuazji, wracając wieczorem taksówką nie zapłacisz za nią więcej niż dyszkę.

Warszawa: Jeśli masz gdzieś blisko to znaczy, że przesiadasz się tylko raz i jedziesz tam pół godziny. Biorąc pod uwagę, że jest niedziela rano, nie ma żadnych korków, a Twoje autobusy są idealnie zsynchronizowane. Rzut beretem generalnie.

#3 Tutaj tanio zjemy

Bydgoszcz: Super-turbo-wypasiona kanapka za 6,99 a do tego lemoniada za dwa ziko. Zdrowo i pożywnie. Zestaw za mniej niż dyszkę, bardzo proszę.

Warszawa: Eh głuptasie, mówiąc TANIO miałam na myśli DOBREJ JAKOŚCI. Przecież nic co wartościowe nie może być tanie, prawda? Okej, może to drobna przesada, żeby za małą kawę płacić dwanaście złotych, ale zrobiła uśmieszek koło Twojego imienia, czy to nie słodkie? No i masz mnie, może nie jest najtaniej, ale jestem pewna, że będzie Ci smakowało. Mała porcja? W stolicy trzeba być fit, więc bez marudzenia proszę.

#4 Widzimy się wieczorem na mieście

Bydgoszcz: Wieczorem to znaczy, że w trakcie dobranocki szybko jeszcze poprawiasz makijaż, bo o 20:00 masz zarezerwowany stolik na mieście a o 22:00 zaczyna się niezłe party. O północy pierwsze grzeczne misie zawijają się do domku, o drugiej miasto zaczyna pustoszeć, a o czwartej najwytrwalsi zawodnicy zawijają się do łóżek, niekoniecznie swoich.

Warszawa: Jeżeli masz zjawić się na mieście wieczorem, to spokojnie możesz ustawić sobie budzik na 22:00 na drzemkę po pracy. Koło północy można nieśpiesznie zacząć się zbierać a jeśli wylądujesz na miejscu koło drugiej to trafisz na najlepszą część wieczoru. A jeśli chcesz zyskać w oczach przyjaciół nie proponuj powrotu do domu przed ósmą. Jak się bawić to się … no właśnie.

I pliz, nie mów, że nie wiedziałeś, że ostrzółka to temperówka.

Podziel się!

Podobne artykuły

Co u Ciebie?

Najłatwiej być samotnym w tłumie - zgadnij czyja to wina i kto cię na nią faktycznie skazuje.

Krok dalej – metoda, którą zdobywa się góry

W 2017 roku miałam jedno ulubione słowo, które wiele zmieniło w moim dotychczasowym funkcjonowaniu. PROAKTYWNOŚĆ.

Fajne dziewczyny

Babki do tańca i do różańca. Takie do głębokich rozmów i głupich żartów. Do konkursu głupich min i namiętnych pocałunków. Wymarzone dziewczyny. Każdy chciałby taką mieć.