Siewcy strachu

Niepopularne decyzje wymagają wielkiej odwagi. Te, które nie wpisują się w kanon poprawnych i wyczekiwanych przez otoczenie ściągają ludzi, którzy nadlecą jak sępy, żeby kąsać. Kąsać strachem, wątpliwościami i dziwnymi komentarzami.

– Jesteś pewna? – zapytała patrząc mi głęboko w oczy.

– Tak – odpowiedziałam po chwili zawahania.

W głowie pojawiły mi się te wszystkie drzewka decyzyjne i rozmowy, które miały upewnić mnie w tym, że podejmuję właściwą decyzję.

– Ale tak na pewno? – zapytała jeszcze raz.

Do oczu napłynęły mi łzy. Oczywiście, że nie byłam pewna. Byłam przerażona i sparaliżowana najgorszą wizją, którą przez ostatnie tygodnie wytworzyłam w swojej głowie. Chciałam schować się za mamą, powiedzieć ‘raz, dwa, trzy odpadam z głupiej gry’. Nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo daleko byłam od bycia dzielnym zdobywcą, który z wysoko podniesioną głową idzie po swoje.

– Na pewno – odpowiedziałam i zmieniłam temat. Wiedziałam, że dłuższa rozmowa na ten temat obnaży mój strach i miliony pytań, na które nie potrafiłam znaleźć odpowiedzi.

 

Żyjemy w świecie, gdzie łatwo o sytuacje, które podważą nasze kompetencje, obnażą nasze słabości, postawią w wątpliwość to, co chwile wcześniej braliśmy za pewnik. Statystycznie częściej w ciągu dnia usłyszysz, że jesteś do bani niż to, że masz potencjał do wielkich rzeczy. Mniej trzeba się starać, żeby usłyszeć krytykę niż komplement. Takie czasy.

 

Niepopularne decyzje wymagają wielkiej odwagi. Te, które nie wpisują się w kanon poprawnych i wyczekiwanych przez otoczenie ściągają ludzi, którzy nadlecą jak sępy, żeby kąsać. Kąsać strachem, wątpliwościami i dziwnymi komentarzami.

Kocham dostawać feedback od otoczenia – nawet taki, który nie jest zbyt łatwy do wzięcia na klatę. Warto jednak nauczyć się rozróżniać pomiędzy trudnymi pytaniami i konstruktywną krytyką, a zasiewaniem strachu i podcinaniem skrzydeł.

Wiele osób wychowała się w domach, gdzie rodzice zamiast podnosić transparent z ich imieniem i kibicować, rzucali daj sobie spokój, po co ci to, nie uda ci się. Wierzę, że nie robili tego po to, żeby w świadomy sposób niszczyć swoje dzieci, ale dlatego, że sami nie otrzymywali wsparcia i nie potrafili go potem przekazać dalej.

Trzymając się z dala od mądrości kołczów majków i innych grzesiaków, naprawdę wierzę, że możemy w życiu robić super rzeczy. Żyjemy w czasach, w których mamy otwarte drzwi do opcji, o których nasi rodzicie mogli tylko pomarzyć. Nie musimy do emerytury siedzieć w niesatysfakcjonującej pracy, nikt nie zmusza nas do odrabiania pańszczyzny na nudnych studiach, a w ogóle to możemy zamieszkać na drugim końcu świata. Aż dziwne, że z tego nie korzystamy, co?

Wszystko okej, jeśli nie podejmujesz działań, bo jest ci dobrze. Gorzej, jeśli tłamsisz się w ograniczających układach, bo masz zainfekowany strachem mózg. On nigdy nie jest dobrym doradcą.

Są takie decyzje, które zawsze będzie ciężko podjąć. Okej, może pewnego dnia ci się uleje i rzucisz wszystko, ale zanim nadejdzie ten wielki dzień umęczysz siebie i innych. Jeżeli pewne wnioski wracają do ciebie jak bumerang uderzając w tył głowy, nie czekaj aż rozbiją ci czaszkę. To okej trochę się bać. Zrób sobie przysługę i nie wsłuchuj się w głosy tych, którzy podsycają w tobie lęk.

 

Jeżeli nikt ci tego nie mówi, powiedz sobie sam do lustra, że jesteś wystarczająco dobry. Każdy moment jest dobry, żeby rozwinąć skrzydła i zasmakować tego, co czeka za rogiem.

A wiem, że czeka nowe, czeka dobre.

Podziel się!

Podobne artykuły

Co u Ciebie?

Najłatwiej być samotnym w tłumie - zgadnij czyja to wina i kto cię na nią faktycznie skazuje.

Krok dalej – metoda, którą zdobywa się góry

W 2017 roku miałam jedno ulubione słowo, które wiele zmieniło w moim dotychczasowym funkcjonowaniu. PROAKTYWNOŚĆ.

Fajne dziewczyny

Babki do tańca i do różańca. Takie do głębokich rozmów i głupich żartów. Do konkursu głupich min i namiętnych pocałunków. Wymarzone dziewczyny. Każdy chciałby taką mieć.