O rzucaniu pereł przed wieprze

Piątkowy wieczór. Nastroje szampańskie, mimo że nikt jeszcze nie złapał za butelkę. Podekscytowane towarzystwo. Prognoza na całkiem przyjemną noc.
 
– To co panowie? Po jednym dla rozgrzewki? – rzucił P. nie czekając na odpowiedź, rozlewając wszystkim po kieliszku.
Reszta hałaśliwie zareagowała na propozycje, wyciągając ręce po szoty.
– Ejejejej! N. a Ty co? Zabrakło dla Ciebie?
– Nie, nie panowie. Ja odpuszczam, wróciłem do trenowania i dałem sobie spokój z alko – odpowiedział N.
 
Po pokoju rozległ się szum, trochę dziwnych spojrzeń. Chwilę później nastąpiła cała masa protestów, dobrych rad od specjalistów od zdrowego żywienia i znawców, którzy wiedzą, że odrobina wódki pozytywnie wpływa na budowanie mięśni.
N. twardo obstawał przy swoim. Co niektórzy wysłali mu mało przyjacielskie spojrzenia, inni przebąkiwali coś o psuciu klimatu i o tym, że jak ma tak wymyślać to lepiej niech zostanie w domu.
 
DZIWNE CZASY
 
Żyjemy w dziwnych czasach. W czasach, w których życie bez żadnych zasad i granic jest okej i na propsie. Niepopularne jest odmawianie sobie czegokolwiek. Może chodzić o abstynencje, o czekanie z seksem do ślubu, o to, że niedzielny poranek spędzasz w kościele, a nie odsypiając ciężki tydzień, o brak akceptacji drobnych przekrętów w pracy lub, o to, że nie przymykasz oka na to, że twój kumpel zdradza swoją dziewczynę.
Wielkie mi ceregiele.
Zawsze musisz wymyślać.
Myślałam, że już ci przeszły te twoje dziwactwa.
Mógłbyś trochę wyluzować.
Brzmi znajomo?
 
Funkcjonujemy w świecie, gdzie każdego dnia ludzie zawstydzani są z powodu wartości, z których powinni być dumni, którymi mają prawo się szczycić. Żyjemy w czasach, w których chodzenie na skróty jest okej a ci, którzy się wychylają dostają po głowie. Bo są niewygodni, bo ich życie staje się wyrzutem sumienia dla reszty otoczenia. Wygląda na to, że to oni mają problem a nie ty.
 
O RZUCANIU PEREŁ PRZED WIEPRZE
 
Znalazłam się w potrzasku. Było już za późno, żeby opuścić balkon, więc mimowolnie stałam się świadkiem ich rozmowy. To nie była jedna z tych przyjemnych konwersacji o pogodzie. To rozmowa typu być albo nie być. Słyszałam jak tłumaczyła mu swoje przekonania, poglądy i zasady robiąc to coraz bardziej płaczliwym głosem gubiąc się w mało przekonywujących argumentach. Z drugiej strony był on – kpiący i arogancki. A we mnie gotowała się złość i zażenowanie.
 
Pewne rozmowy nie powinny się nigdy odbyć. Są sprawy, które są zbyt cenne, żeby byle kto mógł zostać ich adresatem. Nie zgadzam się na to, by ludzie byli linczowani z powodu wartości, które wyznają w bezwartościowym świecie. Bardzo mi przykro, że pewne przekonania stawiają, co niektórym zbyt wysoką poprzeczkę, a ich jedyną reakcją jest atak. Nie mam ochoty się już dłużej bronić. Nie muszę. Nie mam za co przepraszać. Nie ma potrzeby klękania w publicznym konfesjonale prosząc o rozgrzeszenie za odmienne myślenie. Nikt tutaj nie musi żebrać o akceptacje.
Nie wszyscy zrozumieją. Nie wszyscy muszą. Nie musisz się wszystkim tłumaczyć i przepraszać za to co uważasz za słuszne. Nie musisz rzucać pereł przed wieprze.
Podziel się!

Podobne artykuły

Co byś powiedział sobie młodemu?

Co powiedziałabym sobie młodej? Fakt, nie mam 50 lat i mądrości dojrzałej kobiety, ale gdy wspominam siebie 18-letnią, mam wrażenie, że przeszłam bardzo długą drogę. Wiele się zmieniło, ja się zmieniłam. Bardzo.

Sztuka odpuszczania

Uczę się odpuszczać. To nie jest łatwe. Myślisz sobie - po co robić problem? Po co zawracać komukolwiek głowę, skoro sama to udźwigniesz?