Nieprzekraczalne granice

Niezależnie od płci, pochodzenia, statusu materialnego, przeszłości czy wykształcenia każdy człowiek ma swoje zasady. Niektóre bardzo rygorystyczne, niektóre dziwne i niezrozumiałe dla otoczenia. Każdy ma swoje granice i sam wie najlepiej, na co może sobie pozwolić, a na co nie.

Funkcjonując w społeczeństwie człowiek zmuszony jest do przestrzegania całej masy zasad, nakazów i zakazów. Od dziecka wychowany jest w szacunku do określonych norm, straszony jest konsekwencjami złych wyborów. Z biegiem lat każdy sam wyznacza swoje granice, których nie chce przekroczyć. Część z nich adoptowana jest z uniwersalnego ‘zbioru rad człowieka poczciwego’, inne wypracowane są samodzielnie. Niektóre są absolutnie oczywiste – ‘Ustępuj miejsca starszym ludziom’, ‘Nie wskakuj facetowi do łóżka po pierwszej randce bo pomyśli, że jesteś łatwa’, ‘Ani się waż myśleć o tatuażu bo sąsiedzi pomyślą, że przez wakacje odsiadywałeś wyrok’ i tak dalej. Inne bywają bardzo indywidualne i zdarza się, że wywołują złośliwe uśmiechy na twarzach innych ludzi.

Bang! Kumulacja stresu zaprowadza Cię do dziwnego stanu! Jedno słowo za dużo, dwa zbyt intensywne spojrzenia, trzy minuty za długo, pół kieliszka za dużo i znajdujesz się w miejscu, w którym nie planowałeś się znaleźć. Środek nocy, obcy ludzie, kuszące propozycje i sytuacje, o których nie miałeś odwagi pomyśleć.

Zrobiłeś to. Przekroczyłeś ‘nieprzekraczalną’ granicę’.

Posunąłeś się za daleko, pozwoliłeś na to, żeby sprawy poszły w nieodpowiednim kierunku. Co teraz? Powinieneś paść na kolana i prosić o wybaczenie? Zalewać się łzami i próbować wszystko naprawić? Obiecywać sobie, że to się nigdy więcej nie powtórzy? Co jeśli tak nie jest? Co jeśli wcale nie czujesz się źle?

Wszystko ma swój początek w głowie. W żadnym wypadku nie przekreślam mocy spontanicznych głupot, ale zdecydowana większość działań jest wynikiem wcześniejszych rozmyślań. Nie mam tu na myśli podejmowania decyzji a raczej regularne przyzwyczajania się do pewnych myśli, gdybania, osłabiania argumentów. Kiedy stanie się coś, po czym jedyną refleksją jest ‘nie wierzę, że mogłam to zrobić’, dobrze jest wrócić do źródeł.

Wszystko zaczyna się w głowie, dlatego głupotą byłoby twierdzenie, że to czym się karmimy i osoby w naszym otoczeniu nie mają wpływu na nasze funkcjonowanie. Zachowania są efektem decyzji podjętych w głowie, sporadycznie działamy w afekcie. Nie można się nie zgodzić, że myśli odgrywają wielokrotnie kluczowe zadanie, nie prawdą byłoby także twierdzenie, że każde przekroczenie granicy jest złe.

Każde złamanie zasad niesie za sobą inne konsekwencje – czasami są bardzo poważne, innym razem przez chwilę zawijamy się w kołdrę jak w burrito udając, że nic się nie stało i żyjemy dalej. Raz kończy się uczuciem zażenowania i smutku, kiedy indziej przekroczona granica staje się kamieniem milowym, niosąc za sobą szereg zmian, niekoniecznie negatywnych.

Zazwyczaj człowiek nawet nie zadaje sobie pytania ‘dlaczego nie powinienem tego robić?’ Są takie sprawy, które nie mieszczą się w kategoriach ‘nielegalne, niemoralne, niezdrowe’ itp. Co jeśli jedyny argument, który pojawia się w głowie to ‘nie bo nie’?

Podziel się!

Podobne artykuły

Co u Ciebie?

Najłatwiej być samotnym w tłumie - zgadnij czyja to wina i kto cię na nią faktycznie skazuje.

Krok dalej – metoda, którą zdobywa się góry

W 2017 roku miałam jedno ulubione słowo, które wiele zmieniło w moim dotychczasowym funkcjonowaniu. PROAKTYWNOŚĆ.

Fajne dziewczyny

Babki do tańca i do różańca. Takie do głębokich rozmów i głupich żartów. Do konkursu głupich min i namiętnych pocałunków. Wymarzone dziewczyny. Każdy chciałby taką mieć.