M I N I M A L I Z M

Od kiedy pierwszy raz w moje ręce wpadła książka w tematyce życiowego minimalizmu, zaczęły występować u mnie napady, których nie jestem w stanie powstrzymać. Zazwyczaj zaczyna się od małego impulsu – skarpet z dziurą na palcu czy innych nieużytecznych kabli i choćby był środek nocy, zaczynam sortowanie i porządkowanie szafy. Atak powtórzył się wczoraj wieczorem, gdy w oczy rzucił mi się przeterminowany tonik na dnie szafy. I choć planowałam położyć się o normalnej godzinie, nie mogłam oprzeć się pokusie przejrzenia reszty kosmetyków zalegających na półkach. Tym sposobem, po niecałym kwadransie, moja kolekcja zmniejszyła się o co najmniej połowę. Trochę miałam żal, nie powiem, że nie. Bo skoro kupuje piękny, brokatowy lakier do paznokci na specjalne okazje, a on psuje się po dwóch użyciach to co mam czuć? No i ten rozświetlający balsam, dzięki któremu miałam lśnić niczym na czerwonym dywanie… na niego też byłam zła. Spakowałam worek pełen bezużytecznych kosmetyków i rozczarowana zawinęłam się w łóżku.

TO TYLKO KOSMETYKI

Całe szczęście nigdy nie miałam tendencji do wydawania kroci na kosmetyki, nie rozumiałam też dziewczyn spędzających popołudnia w drogeriach, nie moja bajka. Mimo wszystko byłam zła, że połowa mojej szafy wylądowała w śmieciach. „To tylko kosmetyki” – pomyślałam. Większość z nich była ledwie naruszona, bo czekała na specjalne okazje. Okazje, które nigdy nie nadchodziły. I tak odkładamy swoje najlepsze sukienki, biżuterię i obcasy na najlepsze okazje. Później zmieniają się trendy, chudniemy (nigdy w drugą stronę), czerń sukienki blaknie.

Dzisiaj jest wystarczająco dobra okazja. Wcale nie dlatego, że jutro zaczyna się weekend. Teraźniejszość jest wystarczająco dobrym powodem, żeby korzystać z życia. Żeby ubierać najlepsze sukienki, malować usta na czerwono i wybrać się do dobrej knajpy.

Na co tak odkładasz?

Na co tak oszczędzasz?

Wiesz chociaż co jest twoją szczególną okazją?

Dzisiaj jest wystarczająco dobrym powodem.

 

 

Podziel się!

Podobne artykuły

Nie znaczy nie

Bardzo długo nie mogłam zrozumieć statystyk, które wskazywały na to, że większość ofiar przemocy seksualnej dobrze zna swoich oprawców. Przecież gwałcili i obmacywali obleśni faceci w ciemnych uliczkach, a nie nasi wyperfumowani i dobrze ubrani koledzy.

Dobro ma się dobrze + KONKURS z mo.ment!

Wierzę w bezinteresowność. Chce wierzyć, że ma się co najmniej tak samo dobrze jak korupcja, nieuczciwi ludzie i przemoc domowa. Wciąż spotykam ludzi, którzy są aniołami.

Dekolt do pasa, rozporek do połowy uda.

To uwalniające, kiedy zrozumiesz, że najbardziej atrakcyjna możesz być w golfie. To przychodzi z czasem, kiedy znasz już swoje ciało, ale znasz też sztuczki. Masz świadomość, że nogi to twój atut, ale nie musisz nimi załatwiać biznesów z płcią przeciwną.