Lepszego życia mieć nie będziesz

Odetchnęłam z ulgą na samą myśl o tegorocznych wakacjach. Co to miało zmienić? Niewiele. Wciąż nastawiałam budzik na 7:00 i miałam zbyt mało czasu, żeby zjeść porządne śniadanie. A jednak czułam ulgę. Może chodziło o te ciepłe wieczory i weekendy, które miałam spędzić za miastem. Planów było wiele. Setki. Począwszy od pikników w pobliskim parku, długich wycieczek rowerowych i nieprzespanych nocy do kursu pisania scenariuszy. Sam plan sprawiał, że byłam podekscytowana. Co tu mówić o jego realizacji.

SZKODA, ŻE DO REALIZACJI NIE DOSZŁO…

Czerwiec przeleciał błyskawicznie, jak to czerwiec. On już tak ma. W lipcu zapragnęłam realizować się zawodowo. Gdy pod koniec miesiąca Taco śpiewał o „ostatnich dniach wakacji” czułam, że ironizuje. Koniec sierpnia wyprowadził mnie z błędu. Trzy mrugnięcia i po wakacjach.

Stojąc na balkonie wgapiałam się bezmyślnie w dal i analizowałam ostatnie miesiące. Za planowanie powinnam była dostać order, z wykonaniem szło mi znacznie gorzej. Wakacje były wisienką na torcie. Torcie nieprzeciętnych ambicji, które po raz kolejny zostały niespełnione. Pomyślałam o tych wszystkich planach i założeniach z początku roku, gdy tak łatwo rzucać wzniosłymi ideami. Część z nich przepisałam z zeszłego roku. Inne wiszą na liście od dwóch lat. Odświeżam je co roku, czując że przez następne dwanaście miesięcy zwojuje świat. W międzyczasie zrobiłam całą masę ambitnych rzeczy, ale w pędzie zapomniałam o tych podstawowych. Odhaczyłam plany z naklejką ‘extra’, tych które wydawały się oczywiste nawet nie ruszyłam. Przez pierwsze sześć miesięcy roku wyrabiałam normę dwóch etatów, z kolei chwile w których usiadłam z książką w kawiarni mogę policzyć na palcach jednej ręki. Wszystko zgodnie z planem, tylko dokładnie na odwrót.

LEPSZEGO ŻYCIA MIEĆ NIE BĘDZIESZ

Miną jedne wakacje, drugie i trzecie. Zaraz będzie nowy rok, znowu kupisz ładny kalendarz, w którym zapiszesz plany i cele. Marzymy, planujemy … i odkładamy wszystko na luźniejszy czas, na sprzyjające warunki, większą wenę…
Lepszego życia nie będzie.
Twój czas się nie rozmnoży. Całkiem możliwe, że będziesz go mieć coraz mniej.
Nie będziesz mieć więcej sił.
Albo dziś zdecydujesz się zamknąć w pokoju i nie wychodzić dopóki nie skończysz od dawna planowanego projektu…
Albo dziś zdecydujesz się kupić karnet na lekcje tańca, które obiecujesz sobie od dwóch lat. ..
Albo dziś zadzwonisz do tej firmy, do której wysłałeś CV…
albo to się nie stanie.
Bo nie nadejdą bardziej łaskawe czasy. Lepszego życia już mieć nie będziesz. Możesz tylko pluć sobie kolejny raz w brodę i rozliczać się z niezrealizowanych planów. Możesz się karcić i biczować, narzekać i ciężko wzdychać. Albo zrozumieć, że najlepszy czas jest dziś. Nie w przyszłym tygodniu i jak zakończysz ten duży projekt. Dziś to najlepszy dzień, lepszego już nie będzie.

Podziel się!

Podobne artykuły

Nie znaczy nie

Bardzo długo nie mogłam zrozumieć statystyk, które wskazywały na to, że większość ofiar przemocy seksualnej dobrze zna swoich oprawców. Przecież gwałcili i obmacywali obleśni faceci w ciemnych uliczkach, a nie nasi wyperfumowani i dobrze ubrani koledzy.

Dobro ma się dobrze + KONKURS z mo.ment!

Wierzę w bezinteresowność. Chce wierzyć, że ma się co najmniej tak samo dobrze jak korupcja, nieuczciwi ludzie i przemoc domowa. Wciąż spotykam ludzi, którzy są aniołami.

Dekolt do pasa, rozporek do połowy uda.

To uwalniające, kiedy zrozumiesz, że najbardziej atrakcyjna możesz być w golfie. To przychodzi z czasem, kiedy znasz już swoje ciało, ale znasz też sztuczki. Masz świadomość, że nogi to twój atut, ale nie musisz nimi załatwiać biznesów z płcią przeciwną.