Końca świata nie będzie

Pewne rzeczy są nieuniknione. Pewne końce świata. Rozpadanie, połamanie, roztrzaskiwanie. Próbujemy to na siłę skleić. Łzami, krzykiem, prośbą i groźbą. To nie tak.

Wszyscy lubimy, kiedy sprawy idą zgodnie z planem. Naszym planem, który tak świetnie poukładaliśmy sobie w głowie. Bo przecież jesteśmy tacy dorośli i sami najlepiej wiemy, co jest dla nas dobre. W te plany wklejamy relacje, awanse w pracy, małe sukcesy. Ale nie zawsze wszystko działa jak w zegarku. Nie wszyscy kupują nasz plan.

 

Jeden niedziałający element może wszystko zawalić. Misterną budowlę, świetnie zaprojektowaną konstrukcję. Wali się świat. Kończy się świat.

 

A co gdyby nie trzymać się tak kurczowo? Nie zamartwiać sprawami, na które i tak nie mamy wpływu. Wziąć głęboki oddech i ufać. Bo skąd to czarnowidztwo. I czemu sprawy nie mają po prostu pójść w dobrym kierunku?

 

Pewne rzeczy są nieuniknione. Pewne końce świata.

Rozpadanie, połamanie, roztrzaskiwanie.

Próbujemy to na siłę skleić. Łzami, krzykiem, prośbą i groźbą.

To nie tak.

Wciąż na nowo zadziwiają mnie ludzie. Ich siła i umiejętność podnoszenia się z najbardziej parszywych sytuacji. Zdumiewa mnie wola walki. Wyznaczanie sobie nowych celów. Budowanie od zera.

Co więcej, wiem, że warto zaczynać od nowa. Otrzepywać kolana i zbierać swój świat, nawet jeśli został potłuczony na tysiące kawałków. Bo my ludzie to jednak silne bestie jesteśmy, niepokonane i waleczne.

Gdyby tak wziąć to na klatę i wierzyć, że nic nie dzieje się przez przypadek. Czasami to tylko nasza nie najlepsza perspektywa. Po czasie wiele spraw wydaje się mieć sens. Ciąg przyczynowo – skutkowy. Dziś jeszcze mamy zamknięte oczy. Jeszcze nie wiemy. Widzimy tylko te czarne plany rozmazane przez załzawione oczy. Musi upłynąć kilka chwil, żeby zobaczyć więcej, żebyśmy byli mądrzejsi.

Końca świata nie będzie. Znowu wstaniesz z kolan. Silniejsza. Otrzepiesz się i pójdziesz dalej. Wdzięczna za kolejną lekcję.

Nie obiecuje, że będzie prosto. Wiesz, musi minąć czas.

Końca świata nie będzie. Będzie dużo zaczynania od nowa. Składania się, zbierania do kupy.

Ten koniec świata nie jest tak na serio. To tylko małe trzęsienie. Jeszcze będzie pięknie, wiesz? Przed nami jeszcze wiele początków.

Podziel się!

Podobne artykuły

Co byś powiedział sobie młodemu?

Co powiedziałabym sobie młodej? Fakt, nie mam 50 lat i mądrości dojrzałej kobiety, ale gdy wspominam siebie 18-letnią, mam wrażenie, że przeszłam bardzo długą drogę. Wiele się zmieniło, ja się zmieniłam. Bardzo.

Sztuka odpuszczania

Uczę się odpuszczać. To nie jest łatwe. Myślisz sobie - po co robić problem? Po co zawracać komukolwiek głowę, skoro sama to udźwigniesz?