Jesteś super

Listopad nie należał do najbardziej kolorowych miesięcy w tym roku. W głowie po kolei odhaczałam wszystkie punkty z listy ‘co jeszcze może pójść nie tak’ i modliłam się, żeby dożyć do grudnia. Większość niesamowitych uniesień była ściśle powiązana z życiem zawodowym, a każdy kolejny dzień przynosił nowe, ekscytujące przygody, które doprowadzały mnie do łez. Siedząc przy biurku, przytulając się do kubka z kawą, gapiłam się bezmyślnie przed siebie i zastanawiałam się, jak będzie wyglądać moje życie włóczykija po złożeniu wypowiedzenia. Z rozmyślań wyrwała mnie P. Co by nie mówić, ratowała mnie przez ostatni czas z większości opresji, więc byłam przekonana, że szczerze mnie nienawidzi za dodatkową pracę, którą sukcesywnie jej dostarczałam.

„Weronika, bo ty to się nie nadajesz do tej papierkowej pracy – zaczęła. Ty to trochę jesteś taka artystyczna dusza, do ludzi, do polatania na mieście. Skrupulatna i wygadana. Zupełnie inna bajka”.

Każde jej kolejne słowa budziły we mnie coraz większe zdziwienie i wpędzały mnie w zakłopotanie. Chciałam przytulić się do niej i zapytać ‘naprawdę myślisz, że jestem fajna?’.

Jesteś fajniejszy niż myślisz. I nie, nie jest to kołczingowa gadka z okazji zbliżających się świąt. To fakt. Jako ludzie mamy tendencje do surowego rozliczania samych siebie. Za to co wyszło niewystarczająco dobrze, za to co nie wyszło i za to co miało wyjść. Karcimy samych siebie, biczujemy i stawiamy do pionu. Łatwo zgubić się w tej musztrze i zapomnieć o tym, że ludzie wokół widzą nas nieco inaczej. Oceniają nas przez pryzmat tego co jest, nie tego co sobie zaplanowaliśmy. Jesteśmy nieświadomi, jak wielu ludzi z życzliwością patrzy na nas z boku, trzymając kciuki za spełnienie marzeń. Owszem są ci, którzy wypatrują porażek i potknięć, ale nie o nich dzisiaj mowa. Funkcjonując w bańce wygórowanych ambicji, łatwo stracić właściwą perspektywę i zagubić się w negatywnym myśleniu, które z pewnością nie jest motorem do realizacji celów.

P. dała mi do myślenia i rozbudziła we mnie szalonego naukowca. Gdy zaprosiłam znajomych na mikołajkową kolację, nie mogłam oprzeć się pokusie eksperymentu. Obserwowałam ich znad talerza dietetycznego brownie, które doprowadzało mnie do euforycznego stanu. Znamy się, lubimy, czasem nawet mówimy sobie miłe rzeczy, ale co gdyby zrobić to na forum? Bez szczególnej okazji i patrząc sobie w oczy? Propozycja została przyjęta z mieszanymi odczuciami, ale zamknięte drzwi dały mi przewagę. Pierwsze komplementy pojawiały się nieśmiało, z dozą zażenowania i niepewności zarówno ze strony komplementujących, jak i komplementowanych. Po parunastu minutach trzeba było otworzyć okna, bo atmosfera robiła się gęsta, a twarze przybierały purpurowe barwy. Słowa, które wydawały się oczywistością wypowiedziane na głos sprawiały, że na polikach pojawiały się rumieńce, a w oczach szkliły się łzy. Niby nic nadzwyczajnego, a jednak tak bardzo jesteśmy przyzwyczajeni do ciągłej krytyki, że dobre rzeczy łamią nas wpół. Otwieramy szerzej oczy jakby z niedowierzania, że ktoś może o nas dobrze myśleć. Kręcimy się nerwowo na krzesłach, bo nie potrafimy udźwignąć ciężaru dobrych słów. Nic dziwnego skoro dzielimy się nimi tylko przy opłatku. Gdy kolejka dotarła do mnie serce zaczęło mi szybciej bić. Co takiego mogą powiedzieć? Że fajnie piszę i moje dziwne pomysły sprawiają, że trudno się ze mną nudzić? Czym mogą mnie zaskoczyć? Zaskoczyli. Jak dobrze, że wypieki na twarzy zawsze można zgonić na wino, a łzawiące oczy na alergię.

Hej, coś ci powiem. Masz więcej fanów niż myślisz. Jesteś super. Nie mówię ci tego, bo święta i jestem szczególnie miła. Znasz mnie, jestem szczera, nie miła. Mówię jak jest, serio. Nie zapominaj o tym.

Podziel się!

Podobne artykuły

Zrób sobie przyjaciół

Samotność to często wybór, na który skazujemy się sami. Wracamy po pracy do domu i czekamy, aż ktoś zamówi nam pod dom taksówkę i zorganizuje ekscytujący wieczór...

Głowa pusta

Nie chce nasiąkać przekonaniami i niepotwierdzonymi faktami niczym gąbka. Chce widzieć ludzi jak puste kartki. Może znowu będę pluła sobie w brodę, bo przecież mówili i ostrzegali. A ja znów chciałam sprawdzić i wpadłam po kolana.

10 kroków do lepszego Instagrama

Nie trzeba być specjalistą od social mediów, żeby zauważyć, że Instagram rośnie w siłę i staje się bardzo ważną platformą do prezentowania swoich prac, kontaktu ze znajomymi… a coraz częściej także do sprzedaży - może więc warto w niego zainwestować?

Zjeść ciastko, mieć ciastko

Znów, chwile przed snem zadaję sobie pytanie czy można mieć wszystko. Bo przecież chcę wszystkiego. W półśnie znów próbuje zdecydować, co jest najważniejsze.