Jedna, uwalniająca myśl.

Nie ma jednej słusznej decyzji. Nie ma jednej drogi. Ale czy ta, którą wybierasz jest dobra, nie dowiesz się dopóki nie ruszysz.

Siedziałyśmy w ciszy, a ja czułam przytłaczającą bezradność, bo wiedziałam, że nie mogę jej pomóc. Mogę zrobić jej kakao, przytulić, ale słowa ‘jeszcze wszystko się ułoży’ wydawały się być nie na miejscu.

– Myślisz, że jeszcze będzie dobrze? – zapytała.

Chyba za głośno myślę.

– Jasne, że będzie – odpowiadam.

– Powinnam się pierwsza odezwać? Bo jak się odezwę to pomyśli, że mi bardzo zależy, ale jak nie zadzwonię to …

– Cicho – przerwałam jej. – Nie musisz wiedzieć.

 

Jedna z najbardziej uwalniających myśli, jaka niedawno zadomowiła się w mojej głowie, to ta, że nie muszę dzisiaj wiedzieć.

Trochę jesteśmy nauczeni tego, żeby 926942702 razy sprawdzić jakąś opcję, zanim się zdecydujemy. To mądre w przypadku brania kredytu na mieszkanie, który będziesz spłacać do końca życia i jeden dzień dłużej. Ta tendencja do nadmiernego rozkminiania zostaje z nami, także w przypadku podejmowania innych decyzji. Tego czy wysłać CV i czy warto było odwrócić wzrok, kiedy zbyt długo patrzyliśmy komuś w oczy.

Czasem sami sobie serwujemy migrenę, rozpisując drzewka decyzyjne i konsultując z przyjaciółmi godzinami każdy najmniejszy ruch.

Nie musisz trzymać w garści planu A, B i Z zanim w coś wejdziesz. Tak często tracimy dobre okazje, bo głowimy się tak, jakby od tego miał się zawalić świat.

Nie ma jednej słusznej decyzji. Nie ma jednej drogi. Ale czy ta, którą wybierasz jest dobra, nie dowiesz się dopóki nie ruszysz.

A przecież najwyżej nie odbierze telefonu, nie odpisze na maila, nie odwzajemni uśmiechu. Chwilowe auć i żyje się dalej. No i zawsze jest opcja, że nie będzie auć i wygrasz życie.

 

Okej jest próbować.

Sprawdzać.

Błądzić.

Szukać.

Mylić się.

Nie wiedzieć.

 

O ile nie podpisujesz kredytu na milion dolarów i nie wchodzisz w związek małżeński – to serio, nie musisz wiedzieć tak na sto pro. Możesz testować. Najwyżej zrezygnujesz ze studiów i wrócisz do domu. Świat się nie zawali. Sto razy lepiej mieć świadomość, że się spróbowało, niż po nocach fantazjować ‘co by było gdyby’. Gdybanie jest dla nudnych ludzi. Spuść z tonu i daj sobie luz. Przestrzeń do szukania i popełniania błędów. Przestrzeń do próbowania bez rozpisanego planu.

 

Prawda jest taka, że dopóki nie puścisz losu w totka, nie dowiesz się czy wygrasz.

 

I tak nie przewidzisz wszystkich okoliczności, nie da się przygotować rozwiązania na każdą sytuacje. Czasami trzeba zamknąć oczy i zrobić krok. Nie wiedząc, czy na miliard procent jest to słuszna decyzja. Nie jesteś kontrolerem lotów, żeby od jednej niepewnej decyzji miał runąć świat. Leć i sprawdzaj.

 

 

Podziel się!

Podobne artykuły

Nie znaczy nie

Bardzo długo nie mogłam zrozumieć statystyk, które wskazywały na to, że większość ofiar przemocy seksualnej dobrze zna swoich oprawców. Przecież gwałcili i obmacywali obleśni faceci w ciemnych uliczkach, a nie nasi wyperfumowani i dobrze ubrani koledzy.

Dobro ma się dobrze + KONKURS z mo.ment!

Wierzę w bezinteresowność. Chce wierzyć, że ma się co najmniej tak samo dobrze jak korupcja, nieuczciwi ludzie i przemoc domowa. Wciąż spotykam ludzi, którzy są aniołami.

Dekolt do pasa, rozporek do połowy uda.

To uwalniające, kiedy zrozumiesz, że najbardziej atrakcyjna możesz być w golfie. To przychodzi z czasem, kiedy znasz już swoje ciało, ale znasz też sztuczki. Masz świadomość, że nogi to twój atut, ale nie musisz nimi załatwiać biznesów z płcią przeciwną.