Jedna kawa zmienia wszystko

Nie wierzę w przypadki. W moim życiu na pewno nie występują. Wierzę za to w dobrych ludzi, którzy pojawiają się na naszej drodze.

Poznałyśmy się w wakacje. Strasznie chciałam złapać z nią kontakt. Czasem tak mam. Znam kogoś z widzenia i czuje w kościach, że będziemy dobrymi ziomkami. Szukałam dobrego pretekstu. W końcu dosiadłam do jej stolika, kiedy kończyła jajecznicę i po prostu się przedstawiłam. Odetchnęłam z ulgą, gdy zamiast spojrzeć na mnie jak na dziwaka, uśmiechnęła się i pociągnęła rozmowę. Przez kolejnych kilka dni, złapałyśmy się kilka razy na kawę. Taka o, znajomość.

Kiedy kilka miesięcy później przyjechała do Warszawy, zadzwoniła i zapytała czy nie mam ochoty na kawę. Zawsze mam, więc się zgodziłam. Spotkałyśmy się w centrum, a ona entuzjastycznie opowiadała o nowym projekcie, nad którym właśnie pracowała. Ja byłam nieco mniej entuzjastyczna, bo moje projekty kłębiły się w notesach i mojej głowie. Czułam, że nie mam siły przebicia, żeby je zrealizować. I powiedziałam jej, o czym marzę. O tym, co jest dla mnie za duże, co śni mi się po nocach. A ona uśmiechnęła się pod nosem i otworzyła mi drzwi.

Jedna kawa zmieniła wszystko. Plany z notesów stały się rzeczywistością.

Nie wierzę w przypadki. W moim życiu na pewno nie występują. Wierzę za to w dobrych ludzi, którzy pojawiają się na naszej drodze. Uczę się, że warto mówić o tym, czego się chce. Sam świata nie zwojujesz.

Jedna kawa może zmienić wszystko. Łapie mnie za serce to, jak często inni wierzą w nas bardziej niż my sami. Wierzą i otwierają drzwi. Otwierają je, bo widzą w nas potencjał i błyszczące oczy, gdy opowiadamy o marzeniach. A zazwyczaj nie opowiadamy, bo trochę wstyd i co to kogokolwiek interesuje. Interesuje.

Umów się na kawę. Czasami zapętlamy się w przekonaniu, że jesteśmy małymi ludźmi. Że nasze wielkie marzenia już na zawsze zostaną w naszych notesach. Czujemy, że nigdy nie staniemy się tymi ludźmi, którymi chcemy się stać. Czasami jedna rozmowa może zmienić wszystko. Tak przykro byłoby obudzić się z tym poczuciem, że przegrałeś tylko, dlatego, że brakło odwagi, żeby spróbować.

Napij się kawy. Dziś, nie jutro.

Podziel się!

Podobne artykuły

Co byś powiedział sobie młodemu?

Co powiedziałabym sobie młodej? Fakt, nie mam 50 lat i mądrości dojrzałej kobiety, ale gdy wspominam siebie 18-letnią, mam wrażenie, że przeszłam bardzo długą drogę. Wiele się zmieniło, ja się zmieniłam. Bardzo.

Sztuka odpuszczania

Uczę się odpuszczać. To nie jest łatwe. Myślisz sobie - po co robić problem? Po co zawracać komukolwiek głowę, skoro sama to udźwigniesz?