Jak przetrwać święta?

Dzwonisz do mnie późnym wieczorem i mówisz, że tego nie czujesz. Że te święta to nie to samo co kiedyś. Że jak byłaś młodsza to towarzyszyła Ci ekscytacja. Przygotowywałaś wcześniej prezenty i odliczałaś godziny do spotkania z rodziną. A teraz wszystko na siłę. Kurier się spóźnia. Ostatni telefon od mamy sprawia, że wcale nie masz ochoty zasiadać z nią do stołu. Zamiast wdzięczności pretensje. Bo nie przyjedziesz szybciej i praca zawsze ważniejsza. A przecież to decyzja szefa, a nie Twoja. Ona nie rozumie. 

A ja mówię, że rozumiem. Że też się nie cieszę. Bo mam tyle pomysłów, jak spędzić ten czas. Może nawet wolałabym pracować niż uczestniczyć w tej szopce. Odpowiadać na niezręczne pytania. A takie riposty mam gotowe i żadna z nich nie może opuścić mojej głowy. I zamiast cieszyć się tym czasem, jestem sumą irytacji i rozdrażnień. 

I mówię ci, że coś zmieniło moje patrzenie na święta. Jedna myśl, która stworzyła nową perspektywę. 

Jeszcze będę tęsknić. Za tym, jak mama woła mnie, żebym pomogła jej lepić pierogi. Za babcią, która każe ubrać sukienkę i zachowywać się jak na dziewczynę przystało. Za porannym rozgardiaszem i budzeniem na śniadanie, kiedy chciałabym jeszcze pospać. Bo to wszystko jest na chwilę. I wiem, że przyjdzie taki dzień, kiedy opadną z sił. I ściska mnie w środku, jak myślę o tej przemijalności. O tym, jak cenne to momenty. I to co dzisiaj wyprowadza mnie z równowagi, kiedyś będzie czułym wspomnieniem. 

I wiem, że będę marzyła, żeby znów zrobiła pierogi. Będę tęsknić za jej głosem nawołującym, żebym odeszła od komputera i jej pomogła.

Mówisz, że chcesz złapać tę perspektywę. I, że spróbujesz wejść w to mocniej i cieszyć się tymi momentami. Kolekcjonować je na zapas. Bo wiesz, że odbieranie świąt zależy też od nas. I, że postarasz się, żeby były najlepsze. 

I wiem, że to trudne. Wiem też, że to także ode mnie zależy, jakie będą. Chcę, żeby były najlepsze.

 

Podziel się!

Podobne artykuły