Intymność 2.0

Gdy pytasz ludzi o pierwsze skojarzenie ze słowem intymność, większość odpowie ‘seks’. Zaraz potem usłyszysz o bliskości, z której już całkiem niedaleko do pożądania. A ja mam wrażenie, że ostatnio zupełnie zgubiliśmy podstawowy sens i znaczenie tego pojęcia. Wszystkie przemyślenia zaczęły się od akrobacji w sklepowej przymierzalni. Nie, to nie to, co myślisz.

Podałam jej bluzkę, zaliczając tym samym piąty kurs w poszukiwaniu odpowiedniego rozmiaru, marząc, żeby ten okazał się właściwy.

– Przymierz to, powinna być dobra – powiedziałam wręczając jej świeżo upolowaną zdobycz.

Stała, miętosząc bluzkę patrząc na mnie dziwnym wzrokiem.

– Serio, mam wyjść? Znamy się od siedmiu lat i o ile nie masz za sobą wycieczki do Tajlandii, to pod ubraniami mamy dokładnie to samo.

Wciąż patrząc na mnie tym samym wzrokiem delikatnie się zarumieniła.

– Okej, wychodzę – powiedziałam, teatralnie zasłaniając kabinę, tak żeby nikt nie ujrzał skrawka jej ciała.

Pomyślałam, że to całkiem ironiczne, że wiele ludzi nie ma problemu z pójściem do łóżka na pierwszej czy tam drugiej randce (stwierdzenie niepoparte, żadnymi badaniami, teza zbudowana na podsłuchanych rozmowach w nocnych autobusach) jednocześnie mając duży problem, żeby pokazać się partnerowi bez makijażu. U wielu dziewczyn nie wyczuwam żadnych zahamowani przy wycieczkach w szorto-majtkach po centrum miasta, z kolei pojawia się on w przebieralni na basenie.

Intymność trochę zagubiła swoje pierwotne znaczenie. Trochę wywróciliśmy to do góry nogami. Co dzisiaj wymaga większej bliskości i zaufania? Seks z osobą, którą znasz od wczoraj czy wzięcie przy niej prysznica? Takiego, który nie jest grą wstępną, ale zabiegiem pielęgnacyjnym. Łatwiej zrobić zdjęcie na Instagram w prześwitującej bieliźnie czy szczerze powiedzieć o swoich słabościach? Jak dzisiaj budować intymność – ba! czy jest ona jeszcze komukolwiek potrzebna do szczęścia w czasach, w których niekoniecznie chcemy na cokolwiek czekać? Czy mamy jeszcze czas i ochotę na bliskość? Czy komukolwiek chce się w to jeszcze bawić?

Podziel się!

Podobne artykuły

Nie znaczy nie

Bardzo długo nie mogłam zrozumieć statystyk, które wskazywały na to, że większość ofiar przemocy seksualnej dobrze zna swoich oprawców. Przecież gwałcili i obmacywali obleśni faceci w ciemnych uliczkach, a nie nasi wyperfumowani i dobrze ubrani koledzy.

Dobro ma się dobrze + KONKURS z mo.ment!

Wierzę w bezinteresowność. Chce wierzyć, że ma się co najmniej tak samo dobrze jak korupcja, nieuczciwi ludzie i przemoc domowa. Wciąż spotykam ludzi, którzy są aniołami.

Dekolt do pasa, rozporek do połowy uda.

To uwalniające, kiedy zrozumiesz, że najbardziej atrakcyjna możesz być w golfie. To przychodzi z czasem, kiedy znasz już swoje ciało, ale znasz też sztuczki. Masz świadomość, że nogi to twój atut, ale nie musisz nimi załatwiać biznesów z płcią przeciwną.