Dorosłość, sic!

Kiedy masz naście lat marzysz o 18stych urodzinach, o chwili gdy będziesz mógł machać przed nosem sprzedawczyni w żabce dowodem i kupować to NA-CO-TYLKO-MASZ-OCHOTĘ. Nadchodzi długo wyczekiwany moment i oprócz całej masy przywilejów spada Ci na głowę sporo obowiązków, a wszyscy wokół oczekują od Ciebie więcej, bo przecież jesteś już dorosły. Ale czy to właśnie wtedy zaczyna się dorosłość? Może raczej w momencie, gdy nie musisz oddawać mamie reszty za zakupy i to nie dlatego że stała się bardziej hojna ale dlatego, że płacisz za nie sam. Dorosłość to także moment, w którym brutalnie przekonujesz się, że pieniądze nie pochodzą z bankomatu a ważne decyzje nie podejmują się same.

Podczas przeprowadzkowych porządków w moich rękach znalazł się pamiętnik z czasów gimnazjum, a w nim żenująca notatka pod tytułem, ‘kim będę za 10 lat’ (panie na niebiosach, jak dobrze, że wtedy nie blogowałam!). Zgodnie z moimi ówczesnymi wyobrażeniami powinnam teraz mieć naprawdę dobrze płatną pracę, okrutnie przystojnego mężczyznę wokół, którego będę się kręcić w zbyt wysokich obcasach. No i furę powinnam mieć, czerwoną. Cóż, nie wszystko poszło zgodnie z planem a moje wyobrażenie o dorosłości wciąż zderza się z mniej kolorową rzeczywistością.

Od czasu gimnazjum minęło już sporo czasu, ale czy upływające lata sprawiły, że jestem gotowa na dorosłe życie? Od momentu kiedy skończyłam 13 lat zmieniło się wiele – nauczyłam się porządnie całować, gotować dania, które dobrze komponują się z instagramowymi filtrami a nawet opanowałam skuteczne zbywanie pani, która co chwilę wydzwania z super ofertami. Wciąż jednak mam tylko 160cm wzrostu i niezmiennie słabą orientację w terenie, przez którą gubię się 38732 razy dziennie. Niby zmieniło się mnóstwo rzeczy ale wciąż za mało. W swoich wyobrażeniach wciąż jestem małą W. a codzienność serwuje mi wyzwania jak dla całkiem dorosłej osoby.

Siedząc bezpiecznie w domu, planując samodzielną przyszłość wyobrażasz sobie moment, w którym będziesz już gotowy. Ale tak naprawdę, nigdy nie jesteś gotowy. Możesz przeczytać milion poradników, wszystko perfekcyjnie zaplanować a jednak wciąż pojawiać się będą sytuacje absolutnie zaskakujące. Możesz wchodzić w dorosłość z dobrym scenariuszem – ‘w tym wieku znajdę dobrze płatną pracę, po tych urodzinach wezmę ślub a dwa lata później spłodzę syna’. Świetnie, że wszystko sobie tak dobrze zaplanowałeś, szkoda tylko, że w dorosłym życiu nie wszystko układa się tak jak Ty chcesz.

Pewne jest to, że nie ma się co spinać. Możesz być wiecznym studentem, odkładać termin wyprowadzki a dorosłość i tak Cię dopadnie, sorry. Wiadomo, że gdy w końcu się usamodzielniasz Twoim życiowym motto staje się ‘win or die’ a porażek w ogóle nie bierzesz pod uwagę. Musisz jednak wiedzieć, że nie na wszystko masz wpływ. Możesz starać się najbardziej na świecie, mieć największe marzenia i pracować najciężej a pewne sprawy i tak pójdą nie po Twojej myśli.

Życie to śmiertelna choroba a dorosłość bywa przerażająca, ale spokojnie, dasz sobie radę. Jeżeli jesteś zbyt stary, żeby cieszyć się dzieciństwem doceniaj to co masz teraz. Może wciąż jeszcze jesteś na utrzymaniu rodziców, a obowiązki związane z wychowywaniem dzieci to odległy temat. Szczęściarzu, nigdy nie będziesz wystarczająco gotowy, żeby wejść w dorosłość, więc take it easy.

Podziel się!

Podobne artykuły

Zrób sobie przyjaciół

Samotność to często wybór, na który skazujemy się sami. Wracamy po pracy do domu i czekamy, aż ktoś zamówi nam pod dom taksówkę i zorganizuje ekscytujący wieczór...

Głowa pusta

Nie chce nasiąkać przekonaniami i niepotwierdzonymi faktami niczym gąbka. Chce widzieć ludzi jak puste kartki. Może znowu będę pluła sobie w brodę, bo przecież mówili i ostrzegali. A ja znów chciałam sprawdzić i wpadłam po kolana.

10 kroków do lepszego Instagrama

Nie trzeba być specjalistą od social mediów, żeby zauważyć, że Instagram rośnie w siłę i staje się bardzo ważną platformą do prezentowania swoich prac, kontaktu ze znajomymi… a coraz częściej także do sprzedaży - może więc warto w niego zainwestować?

Zjeść ciastko, mieć ciastko

Znów, chwile przed snem zadaję sobie pytanie czy można mieć wszystko. Bo przecież chcę wszystkiego. W półśnie znów próbuje zdecydować, co jest najważniejsze.