Dlaczego nie wierzę w teorię dwóch połówek?

Teoria dwóch połówek wskazuje na to, że dopóki nie jesteś w związku, nie jesteś sobą. Jesteś ogryzkiem, nadłamaną trzcinką i połówką pomarańczki, która samotnie szlaja się po świecie szukając dopełnienia

 

 

W życiu trzeba zasadzić drzewo, zbudować dom i spłodzić syna. Pomijając in vitro, zazwyczaj do tego trzeciego potrzeba drugiej osoby. Zazwyczaj płci przeciwnej, co też już nie jest takie oczywiste. I tu zaczyna się cała zabawa, bo w tym cały ambaras, żeby dwoje chciało na raz.
Teoria dwóch połówek wskazuje na to, że dopóki nie jesteś w związku, nie jesteś sobą. Jesteś ogryzkiem, nadłamaną trzcinką i połówką pomarańczki, która samotnie szlaja się po świecie szukając dopełnienia. Sam jesteś niekompletny i nieszczęśliwy. Bo jak można być szczęśliwym będąc przeciętym w połowie? Trochę się nie da. I tak wokół tego tworzy się teoria o smutnych, samotnych ludziach, którzy dniami i nocami wyczekują, aż w ich życiu pojawi się ktoś, kto nada sens ich szarej egzystencji. A kiedy już, ten szczęśliwy dzień nadejdzie, wszystkie problemy się rozwiążą, bo wreszcie będziesz czuć się scalony, całkowity i pełen. Wow.
Nie kupuję tego. Wierzę, że już teraz jestem cała. Bez obrączki na czwartym palcu i bez zapisanego w książce telefonicznej kontaktu ‘MISIACZEK <3’. Jestem przekonana, że najlepsze związki to te, gdy dobierają się ludzie, którzy lubią swoje życie. Takie jakie jest dzisiaj, a nie to jakie będzie, gdy pojawi się w nim długonoga blondynka czy przystojny brunet.
EFEKT SYNERGII
Wierzę w związkowy efekt synergii, w to że 1+1 = 3. Wyznaję teorię, że MEGA ŻYCIE + MEGA ŻYCIE = SUPER TURBO ŻYCIE. Nie wyobrażam sobie innej opcji na happy end, niż wtedy gdy dwójka ludzi, już wcześniej jest podekscytowana swoim życiem. Zdaje mi się, że najlepiej działają układy, w których pojawia się dwóch entuzjastów i zajawkowiczów życia i stwierdzają, że razem zrobią coś super. Tylko wtedy ma to prawo zadziałać. Dwójka znudzonych ludzi, da sobie szczęście, tylko na kilka chwil czy dokładniej, według statystyk 15 minut. Nagle może się okazać, że sam związek przyniesie więcej rozczarowań niż radości, bo okaże się, że partner nie znajdzie za ciebie satysfakcjonującej pracy i nie zrzuci pięciu kilogramów.
Dobre życie nie zaczyna się w momencie, gdy wysoki blondyn powie ci kilka miłych słów. Nie zaczyna się też, gdy długonoga piękność, zdecyduje się pójść z tobą do kina. Dobre życie jest teraz. Niezależnie od twojego statusu związku. Nie jesteś niekompletny, dopóki nie poukładasz swojego życia uczuciowego. Jesteś całym jabłkiem, pomarańczą czy tam innym arbuzem już dzisiaj. Nie czekaj, aż ktoś cudownie odmieni twoje życie – zrób to sam.
Podziel się!

Podobne artykuły

Co byś powiedział sobie młodemu?

Co powiedziałabym sobie młodej? Fakt, nie mam 50 lat i mądrości dojrzałej kobiety, ale gdy wspominam siebie 18-letnią, mam wrażenie, że przeszłam bardzo długą drogę. Wiele się zmieniło, ja się zmieniłam. Bardzo.