Dlaczego lepiej być smutną singielką niż samotnym chłopcem?

 

Już miałam się wgryzać w kawałek smakowitej pizzy, dopiero co wyjętej z mikrofalówki, gdy wparował do kuchni.

– Dziewczyny są do bani! – huknął rzucając telefonem o blat, a ja już wiedziałam, że mogę się pożegnać z obiadem jedzonym w spokoju.

– Zrobiłem wszystko jak mi kazałaś – zaprosiłem ją na kolację, odwiozłem ją do domu, byłem miły i to nie jest to! – kontynuował oburzony.

– Co to znaczy „jak mi kazałaś”? Co ty masz w głowie, żeby sugerować się radami laski, która, mimo że jest najgorętszym towarem w mieście wciąż nie ma faceta – powiedziałam żując pizzę o konsystencji gliny. Nie wiem jak to działa, że zawsze się łudzę, że tym razem odgrzewając ją w mikrofali będzie smaczna.

– Bardzo śmieszne W. Po prostu coś z wami wszystkimi jest nie tak, skoro taki ogarnięty facet nie może zbudować związku. Wiecznie coś wam nie pasuje, ciągle zmieniacie zdanie, jak już się zdaje, że jestem blisko celu to wszystko rujnujecie. Jutro zabieram ją na piknik na Pole Mokotowskie, jak znowu będzie tak odwalać to koniec. Rozumiesz? Wtedy daje sobie spokój z wami, bo jesteście NIENORMALNE – nakręcał się z każdym zdaniem.

– A może to ty… może no wiesz, coś z tobą – zaczęłam najdelikatniej jak na niedelikatną osobę przystało.

– Wiesz co? Udław się tą pizzą – wstał i trzasnął drzwiami – Tylko nie płacz potem, że jesteś gruba – rzucił na odchodne.

– Przecież nie pła.., eh nieważne.

                                                                           **************************************

Weszłam do domu i jedyne co zastałam to grobową ciszę. „To będzie piękny wieczór” pomyślałam snując pomysły co mogę zrobić z pustym mieszkaniem. Tanecznym krokiem weszłam do pokoju, a na łóżku leżała M. zawinięta w kłębek, w wyczuwalnym z dala nienajlepszym humorze.

– Co jest kocie? – usiadłam na brzegu łóżka.

– Nic – odpowiedziała po dłuższej chwili, przytulając się do mnie.

– Mhm.. no tak, wszystko w porządku, nie wiem czemu mogłam pomyśleć, że jest inaczej.

– Serio, nic – pozostawała przy swojej wersji, a oczy zaczęły jej się niebezpiecznie napełniać łzami.

Położyła mi głowę na kolanach, wyglądając przy tym jak mała dziewczynka. Pogłaskałam ją po włosach, a ona zaczęła:

– Wiesz, bo już nie wiem, co jest ze mną nie tak. Po prostu jestem jakaś pechowa. Znasz mnie, wiesz że chciałabym się zakochać i dość mam już tych głupich randek, na których się stresuję i robię z siebie idiotkę.

– Chodzi o wczoraj? – zapytałam.

– Mhm. Bo ja naprawdę chce dobrze, ale coś jest ze mną nie tak. Te wszystkie dziewczyny, one mają coś w sobie i im wychodzi, a ja zawsze coś zepsuję – mówiła, a po jej policzkach zaczęły toczyć się łzy.

– Wszystko z Tobą w porządku kocie – przytuliłam ją mocno – zrobię kakao, co? Podobno zawsze pomaga takim pechowym dziewczynom.

Podziel się!

Podobne artykuły

Co u Ciebie?

Najłatwiej być samotnym w tłumie - zgadnij czyja to wina i kto cię na nią faktycznie skazuje.

Krok dalej – metoda, którą zdobywa się góry

W 2017 roku miałam jedno ulubione słowo, które wiele zmieniło w moim dotychczasowym funkcjonowaniu. PROAKTYWNOŚĆ.

Fajne dziewczyny

Babki do tańca i do różańca. Takie do głębokich rozmów i głupich żartów. Do konkursu głupich min i namiętnych pocałunków. Wymarzone dziewczyny. Każdy chciałby taką mieć.