Czym pachną ostatnie dni wakacji?

Czym pachną ostatnie dni wakacji?

Sklejonymi od morskiej wody włosami, nieprzespanymi nocami, bo spalone słońcem ciało wierci się w łóżku. Duszącym zapachem z nadmorskich barów. Panem, co na jednym wdechu wykrzykuje wierszyk o zimnym piwie, popcornie i frytkach. Kolorowymi parawanami, co powiewają z każdej strony niczym flagi zwycięstwa. Wygniecionymi ciałami, co się nie mieszczą w stroje z zeszłego sezonu, a przecież przez cały rok jedliśmy warzywa. Goframi z cukrem pudrem. Ludźmi ściśniętymi na molo, którzy wypatrują filmowego zachodu słońca. Spierzchniętymi ustami. Niestety od słońca. 

Wdzięcznością. Za dobrych ludzi wokół. Nie tylko takich z nazwy. Takich prawdziwych, od serca. Co są na dobre i na złe. I także wtedy, gdy tego złego wydaje się być więcej. 

Wspomnieniami. Z którymi nie wiadomo co zrobić. Opakować w pozłacaną ramkę, postawić na kominku i wycierać z kurzu? Może raz na zawsze zamknąć w szufladzie i zgubić do niej kluczyk?

Głębokim poczuciem, ze zaczyna się nowy sezon, na który trzeba się dobrze przygotować. Chcę wierzyć, że słońce będzie grzało jeszcze chwile, a przyjemne ciepło będzie muskało skórę dłużej niż obiecywał kalendarz. Niech grzeje w kark i zwiastuje nadejście dobrych dni. Niech zawieje wiatr w żagle.

Nieznanym. Konsekwencjami wyborów, które nie wiadomo czy są słuszne. Może bieg za marzeniami i porywami serca zawsze jest słuszny niezależnie od późniejszych konsekwencji? 

Jak Ty byś sama siebie dziewczyno nie szanowała, gdybyś nie spróbowała. Nie zawalczyła. Nie zaryzykowała. Nie postawiła wszystkiego na jedna kartę. 

I skoro to całe ocieplenie to nie żart, a jeśli żart to ponury, to wakacje będą trwać dłużej. Czyli jeszcze czas. 

Na wakacyjne zauroczenia. 

Na decyzje, które nie wiadomo jaki będą miały finał. 

Na to, żeby nie opuszczało nas poczucie, że wszystko będzie dobrze. 

Podziel się!

Podobne artykuły