Co u Ciebie?

Najłatwiej być samotnym w tłumie - zgadnij czyja to wina i kto cię na nią faktycznie skazuje.

Mam jedną nieznośną manierę, której za nic nie jestem w stanie się pozbyć. Podsłuchuje ludzi. Siadam w kawiarni i przysłuchuje się ich rozmowom. Stoję w autobusie i zamiast założyć słuchawki, nasłuchuje o czym rozmawia blondynka przy oknie. Czekam w kolejce do kasy i wyłapuje słowa, które brunet przede mną rzuca do słuchawki telefonu. Nie ma się czym chwalić, wiem.

 

Wczoraj znów to zrobiłam. Usiadłam w wygodnym fotelu mojej ulubionej kawiarni z silnym postanowieniem dokończenia wszystkich zaległych tekstów. Obok mnie usiadły dwie młode dziewczyny. Po chwili, bezmyślnie wgapiałam się w ekran laptopa, myślami będąc w środku ich dyskusji.

 

– … wiesz, ja tego nie pochwalam. Jest z tamtym facetem na odległość, wiadomo związki na odległość nigdy nie są proste. Ostatnio jak była u niego to on podobno powiedział jej kilka razy, że ją kocha i że się zaangażował, a ona nic na to nie odpowiedziała. Trudno, bywa. Ale wiesz, gorsze jest to, że po powrocie przespała się ze swoim byłym i pyta mnie teraz, czy powiedzieć o tym temu Norwegowi – trajkotała brunetka zagryzając ciastko.

– Ja już wcześniej ci mówiłam, że nie wszystko z nią jest okej. No ale słuchaj, Krzysiek się w końcu oświadczył Marcie? – odbiła piłeczkę siedząca naprzeciwko niej blondynka.

– A ja tam wiem. Nie gadam z nią od tamtej imprezy, kiedy zrobiła mi awanturę o swojego byłego. Wariatka – parsknęła – za to Kaśka się rozstała z Kubą! Ale afeeeera była – kontynuowała podnosząc głos.

– To akurat mnie cieszy, nigdy nie trawiłam tego typa. Niby miły facet, ale coś mi w nim nie pasowało. Zawsze wydawało mi się, że jest z nią ze względu na kasę jej rodziców, skubany.

Z nasłuchiwania wyrwał mnie dzwoniący telefon. Odrzuciłam połączenie, bo przecież ciężko pracowałam i nie miałam czasu na pogaduszki. Założyłam słuchawki i zabrałam się za robotę.

 

Jak często wychodząc na kawę faktycznie odpowiadasz na pytanie co u ciebie? Może raczej kluczysz w historiach wszystkich wokół. Opowiadasz o rozstaniach, zaręczynach i nowym kolorze włosów znajomej. Plotkujesz o głupotach zamiast odsłonić swoje karty.

W small talki i uniki nie wchodzimy dlatego, że u nas nic się nie dzieje. Wchodzimy w nie, bo tak jest bezpieczniej. Brodzimy po kostki w nieistotnych tematach bo te, o których chce nam się krzyczeć są niebezpieczne. Wiesz, głupio jest powiedzieć za dużo i potem tłumaczyć się, że wcale nie jest tak źle i nie to miałeś na myśli. Lepiej pewne kwestie przemilczeć i pokiwać twierdząco głową na pytanie, czy wszystko u ciebie okej. Lepiej się nie odkrywać, lepiej nie pokazywać zbyt wiele. Jeszcze ktoś się później wygada.  Jeszcze pomyśli, że coś jest z tobą nie tak.

Potem wieczorem kładąc się do łóżka znów poczujesz to przytłaczające uczucie. Samotność pomimo, tak wielu ludzi wokół. Bycie samemu, mimo napiętego do granic możliwości terminarza spotkań towarzyskich. Hektolitry wypitej kawy, z ludźmi którzy nic o tobie nie wiedzą. Zdawkowe odpowiedzi, które budują iluzję bliskości. Wyuczone slogany i uśmiechy, które nic za sobą nie niosą.

Najłatwiej być samotnym w tłumie – zgadnij czyja to wina i kto cię na nią faktycznie skazuje.

Podziel się!

Podobne artykuły

Co byś powiedział sobie młodemu?

Co powiedziałabym sobie młodej? Fakt, nie mam 50 lat i mądrości dojrzałej kobiety, ale gdy wspominam siebie 18-letnią, mam wrażenie, że przeszłam bardzo długą drogę. Wiele się zmieniło, ja się zmieniłam. Bardzo.

Sztuka odpuszczania

Uczę się odpuszczać. To nie jest łatwe. Myślisz sobie - po co robić problem? Po co zawracać komukolwiek głowę, skoro sama to udźwigniesz?