Co fajnego zrobisz w tym miesiącu?

W listopadzie łatwo zasiąść na laurach. Prosi się, żeby usiąść w poczekalni i machając stópką poczekać do nowego roku.

Listopad. Robi się za szybko ciemno i trochę za mocno wieje. Wakacyjne wspomnienia już wyblakły, a jeszcze nie czas, żeby ekscytować się świętami. Brzmi jak idealna opcja, żeby zawinąć się w rollo i odpalić Netflixa. Przeczekać do Nowego Roku. Bo 1 stycznia jest jak nowy zeszyt. Chce się starannie prowadzić notatki. Ten listopadowy ma już zagięte rogi i kilka razy wylała się na niego kawa. Chce się go rzucić w kąt i z utęsknieniem czeka się na ten nowy. Idealnie białe kartki, które aż się proszą o niebanalną historię.

W listopadzie łatwo zasiąść na laurach. Ekscytować odhaczonymi z listy punktami, albo załamać się tym czego nie udało się zrobić przez ten rok. Prosi się, żeby usiąść w poczekalni i machając stópką poczekać do nowego roku.

 

Kilka dni temu podczas porządków, dorwałam się do zeszytu z listą celów na ten rok. Pomyślałam, że nie jest źle. Odhaczyłam najważniejszy i największy punkt z listy, uff. Te pomniejsze mają się też całkiem nieźle. Wciąż wprawdzie przeglądam przed snem instagrama, zamiast czytać książki i nie umiem zrobić szpagatu, ale zmieniłam pracę, chodzę regularnie na siłownię i częściej dzwonię do babci. Nie ma dramatu.

Poczułam nieodpartą chęć, żeby usiąść. Wyobraziłam sobie leniwy listopad, a może i grudzień. Przecież nigdzie się nie spieszę i nie muszę sobie nic udowadniać (TA, AKURAT).

 

Odpoczywanie jest okej.

Marnowanie czasu nie jest okej. Marnowanie czasu to marnowanie życia. To nigdy nie jest okej.

 

Czym ekscytowałeś się jedenaście miesięcy temu? Co napędzało cię w styczniu? Gdzie widziałeś siebie na koniec 2017 roku?

 

Odkop swoją listę ze stycznia i nie czekaj 1,5 miesiąca aż zaleje cię fala motywacji i zmienisz świat. Odrzuć kuszącą wizję przespania końca roku.

 

I tak, wiem – seriale same się nie obejrzą. Czasem zwieszam w towarzystwie wzrok, bo nie obejrzałam  ż a d n e g o serialu na Netflixie i nie da się być bardziej nie w temacie. Ale wiem na co poświęciłam ten czas. Wiem też, że zwieszałabym wzrok patrząc w lustro mając świadomość, że jestem na bieżąco z serialami, jednocześnie nie mając ogarniętych rzeczy, na których najbardziej mi zależy.

 

Wtorek to dobry dzień, żeby zacząć od nowa i zrobić coś super. Połowa listopada może być startem do nowych pysznych rzeczy. Weź nie czekaj na fajerwerki.

 

 

 

Podziel się!

Podobne artykuły

Co byś powiedział sobie młodemu?

Co powiedziałabym sobie młodej? Fakt, nie mam 50 lat i mądrości dojrzałej kobiety, ale gdy wspominam siebie 18-letnią, mam wrażenie, że przeszłam bardzo długą drogę. Wiele się zmieniło, ja się zmieniłam. Bardzo.