Co byś powiedział sobie młodemu?

Co powiedziałabym sobie młodej? Fakt, nie mam 50 lat i mądrości dojrzałej kobiety, ale gdy wspominam siebie 18-letnią, mam wrażenie, że przeszłam bardzo długą drogę. Wiele się zmieniło, ja się zmieniłam. Bardzo.

 

Właśnie skończyłam lekturę książki ‘Co powiedziałbyś sobie młodemu?’. To jedna z tych książek, która wierci ci dziurę z tyłu głowy. Odkładasz ją, wracasz do swoich obowiązków, ale myślami powracasz do ostatnich rozdziałów. Co powiedziałabym sobie młodej? Fakt, nie mam 50 lat i mądrości dojrzałej kobiety, ale gdy wspominam siebie 18-letnią, mam wrażenie, że przeszłam bardzo długą drogę. Wiele się zmieniło, ja się zmieniłam. Bardzo.

Więc co powiedziałabym sobie młodej?

 

NIE BÓJ SIĘ

Pamiętam, ile stresu kosztował mnie wybór studiów. Nie spałam po nocach, zastanawiając się czy lepszym wyborem będzie dietetyka, czy zarządzanie. Najbardziej na świecie marzyłam o dziennikarstwie, ale o tym za chwilę. Żałuje, że nikt wtedy nie powiedział mi ‘wyluzuj mała’. Dziś czuję misję uświadamiania maturzystów i przekazywania im prawdy, której mi nikt nie przekazał. Możesz się pomylić. Możesz studiować rok, a potem powiedzieć sobie ‘nie czuję tego, rzucam to, pójdę w inną stronę’.

Z wiekiem uczę się ufać intuicji. Wierzę, że podświadomie wiemy co jest dla nas dobre, ale pozwalamy to zagłuszać komentarzom ludzi wokół i bodźcom, które często działają na naszą niekorzyść. Uczę się zabierać siebie na kawę i zadawać sobie pytanie ‘czego chcesz Wera? Dokąd chcesz dotrzeć?’.

Setki razy popadałam w panikę i biegałam histerycznie wypytując wszystkich o zdanie. Pytałam wszystkich oprócz siebie samej.

Bałam się, że popełnię błąd. A jeśli tak się stanie to co? Przewrócę się, otrzepię i pójdę dalej.

 

NIE IDŹ NA SKRÓTY

Kontynuując historię o studiach – przygotowałam dwie karteczki. Na jednej napisałam ‘dietetyka’, na drugiej ‘zarządzanie’ i urządziłam losowanie. Wypadło na zarządzanie. Chwilę później pojawiła się kolejna wątpliwość – studia licencjackiej czy inżynierskie? Ku mojemu smutkowi dostałam się na oba kierunki. Spanikowałam, że nie poradzę sobie z fizyką i zrezygnowałam z inżynierki. Nie wiem na co dziś byłby mi ten tytuł, ale wyciągnęłam z tego lekcje. Obiecałam sobie, żeby więcej nie uciekać. Żeby nie obniżać oczekiwań wobec siebie samej. Żeby wymagać od siebie i dać radę. Z czasem, nieco masochistycznie, nauczyłam się wybierać wyższe szczyty. Na koniec nie pamięta się nieprzespanych nocy. Przeglądasz się w złotym pucharze i mówisz do siebie ‘warto było’.

Nie ma, że się nie da.

 

UWAŻAJ KOGO SŁUCHASZ

A jak było z dziennikarstwem? Od kiedy trafiłam w gimnazjum do klasy matematycznej, zrozumiałam, że to nie moja planeta. Smutne, długie godziny na korepetycjach dawały mi w kość i wtedy zaczęła się moja przygoda z pisaniem. Nieśmiało zaczęłam marzyć o tym, żeby któregoś dnia zarabiać na pisaniu. Nie wiedziałam, czy chce być dziennikarką, bibliotekarką (sic! poważnie rozważałam tę opcję!) czy pisarką. O istnieniu copywritingu w tamtym okresie, chyba jeszcze nie wiedziałam. Pamiętam to gderanie: ‘nie zarobisz nawet na chleb’, ‘kierunki humanistyczne to wymówka dla leniwych ludzi’, ‘proszę, proszę, idź na dziennikarstwo tylko potem nie płacz’ i tak na okrągło. Uwierzyłam i poszłam w zupełnie inną stronę. Dobrze, że zarządzanie to taki przyszłościowy kierunek i wszyscy zostają po nim dyrektorami z kieszeniami wypchanymi hajsem.

Dziś uśmiecham się do tych, którzy mnie ostrzegali. Prawdopodobnie są zdziwieni, że nie przymieram z głodu, a nawet stać mnie na łakoć millenialsów – awokado. Kupuje je w stolicy, na Nowym Świecie. ŁYSO WAM TERAZ?

Ciągle uczę się czyich rad słuchać . W świadomy sposób decyduje się nie przyjmować lęków ludzi do mojego życia. Zanim przypnę komuś order mentora, uważnie przypatruje się jego życiu.

 

Nie musisz czekać na dzień, w którym zdmuchniesz 60 świeczek na torcie, żeby wyciągać wnioski z przeszłości. Więc co byś powiedział sobie młodemu?

Podziel się!

Podobne artykuły

Sztuka odpuszczania

Uczę się odpuszczać. To nie jest łatwe. Myślisz sobie - po co robić problem? Po co zawracać komukolwiek głowę, skoro sama to udźwigniesz?