Catering dietetyczny, hot or not? Czyli tydzień z Lily on Diet.

W pewnych tematach jestem prosta jak facet. Jak dasz mi jedzenie to będę cię lubić. Jeżeli będzie naprawdę pyszne istnieje opcja, że zostaniemy przyjaciółmi. Przez żołądek do serca, krótka piłka. W całej mojej miłości do jedzenia, zazwyczaj na mojej drodze życia pojawiali się ludzie, którzy wybitnie gotują, przez co moje umiejętności kulinarne pozostały na poziomie ameby. No dobra, mam kilka popisowych dań, ale myśl o planowaniu jadłospisu na kolejny tydzień i kilku godzinach w kuchni nie budzi we mnie podniecających dreszczy. Gdy tylko pojawiła się możliwość tygodniowego testowania kateringu dietetycznego Lily on Diet, nie mogłam pozbyć się rozkosznej wizji, że przez siedem dni nie będę musiała myśleć o zakupach. Grzech nie skorzystać.

IMG_5360

IMG_5349

W poniedziałkowy poranek spełniła się moja kulinarna fantazja. Pod drzwiami czekała na mnie przesyłka pełna jedzenia. To trochę jak bycie budzonym przez przystojnego bruneta śniadaniem do łóżka. Z tą drobną różnicą, ze musiałam obudzić się sama, wstać z łóżka, no i nie wiem czy kurier był brunetem. Ale poza tym wszystko się zgadza.

Co rano z ekscytacją truchtałam do drzwi, żeby przechwycić paczkę pełną jedzenia. Znajdowało się w niej pięć zbilansowanych posiłków, które zaskakiwały mnie swoją różnorodnością. Przez siedem dni diety, żaden posiłek nie został zdublowany i zainspirowało mnie to do kreatywnego budowania jadłospisu, który składa się z większej ilości składników. Przy zamawianiu diety, określa się zapotrzebowanie kaloryczne w ten sposób dopasowując katering do swoich potrzeb.

IMG_5351

HOT OR …

Już pierwszego dnia doznałam objawienia w temacie wielkości porcji. Okazało się, że faktycznie jestem w stanie jeść regularnie pięć mniejszych posiłków i dzięki temu nie przeżywać dramatów i umierać z głodu wracając z pracy. Innym niekwestionowanym plusem jest świadomość, że nie musisz przez kilka dni robić zakupów, gotować, ba! w ogóle nie musisz wchodzić do kuchni. Tego typu rozwiązanie może okazać się również zbawienne, dla tych wszystkich, którzy żyją w pędzie,a jednocześnie chcą dbać o swój organizm i żywić się czymś innym niż fast-foodami złapanymi w przelocie.

NOT?

Zanim zamówisz jakąkolwiek dietę zastanów się, czy aby na pewno wyrosłeś już z bycia przedszkolakiem z fanaberiami, który nienawidzi szpinaku. Jak się okazało, ja nie wyrosłam. Nie żebym nie lubiła szpinaku, co to to nie. Są jednak takie cuda, które nie przechodzą mi przez gardło i choćbym miała chodzić przez pół dnia głodna, nie jestem w stanie zmusić się do ich jedzenia. Na moje nieszczęście jeden z dni skomponowany był z tego typu „łakoci”, a to zdecydowanie nie sprzyja wzmacnianiu silnej woli i omijaniu działów z czekoladą. Dodatkowo katering nie przewiduje opcji diety bezglutenowej, wegańskiej czy bezlaktozowej, więc nie jest to rozwiązanie dla każdego.

Po tygodniu z kateringiem Lily on diet, który dopiero rozwija swoją działalność w Warszawie (i naprawdę idzie im to świetnie) mam mieszane uczucia. Z jednej strony jestem zachwycona możliwością zrzucenia z moich barków odpowiedzialności za zdrowe żywienie i kombinowania podczas zakupów. Druga strona medalu jest taka, że jeżeli nie jesteś wystarczająco zdeterminowany i nie jesteś w stanie przekonać się do wszystkich posiłków, wciąż czekają na ciebie słodkie pokusy. Nie mniej jednak, jest to dobra opcja na rozpoczęcie zdrowego życia i jeśli brak ci pomysłów na pożywne posiłki-  przez tydzień diety pudełkowej załapiesz o co w tym chodzi, nie ma bata.

Podziel się!

Podobne artykuły

Co u Ciebie?

Najłatwiej być samotnym w tłumie - zgadnij czyja to wina i kto cię na nią faktycznie skazuje.

Krok dalej – metoda, którą zdobywa się góry

W 2017 roku miałam jedno ulubione słowo, które wiele zmieniło w moim dotychczasowym funkcjonowaniu. PROAKTYWNOŚĆ.

Fajne dziewczyny

Babki do tańca i do różańca. Takie do głębokich rozmów i głupich żartów. Do konkursu głupich min i namiętnych pocałunków. Wymarzone dziewczyny. Każdy chciałby taką mieć.