Bunt freelancerów

Czwarty dzień tygodnia, moment po fajrancie, jeszcze tylko chwila katuszy w zatłoczonym autobusie i w końcu wchodzisz do domu. Uff, nareszcie. Chwila krzątania się w kuchni, czary nad patelnią i obiad gotowy. Siadasz, jest super. Ciepły obiad, najlepiej. I nagle wibracje w telefonie – w trakcie poobiedniej sjesty nie zwiastuje to niczego dobrego. Wiadomość na facebooku. Wiesz, że dopóki nie wyświetlisz to jesteś na wygranej pozycji, ale coś Cię kusi, żeby sprawdzić, o co tym razem może chodzić.

Hej W. Sorry, że przeszkadzam, ale ten, sprawa jest. Wiem, że ty lubisz sobie popisać i super Ci to idzie. Czytam nawet czasem bloga, całkiem spoko : ))))

O nie, o nie. Już wiesz, w jakim kierunku to zmierza.

Bo ten, potrzebuje kilka tekstów. Na stronkę, nic wielkiego. To znaczy, ja bym się z tym do jutra bawił, ale dla Ciebie pewnie z kwadrans roboty. Tak po starej znajomości, zerkniesz?

Ciepło, zimno, ciepło, zimno. Spokój. Lubię stare znajomości.

Podrzuć mi na maila, zerknę co da się zrobić.

Chwilę później na mailu dziesięć załączników. Z kilkoma tekstami do zredagowania, łącznie kilkanaście stron i trzy strony drobnych sugestii, do których dobrze byłoby się zastosować, bo autor już dokładnie wie, czego chce.

Ciepło, zimno, ciepło, zimno. Spokój. Lody nadal są w zamrażalniku, to na chwilę ukoi ból i cierpienie.

Wracam do pokoju i widzę N. ze zblazowaną miną. Czwartkowy wieczór, dzień do weekendu, skąd ten smutek? Podchodzę bliżej, zerkam jej przez ramię i już znam odpowiedź. Kilka zdjęć do przerobienia dla znajomych

Bo się znasz i masz te wszystkie mądre programy, co robią to za Ciebie, a wiesz, my to tacy ciemni jesteśmy. My to byśmy się z tym bawili nie wiadomo ile, a dla Ciebie to chwila roboty. Pewnie max kwadransik.

Tak się składa, że każdy z nas dostał jakiś talent. Niektórzy zaprzeczają, inni jeszcze nie odkryli, są i tacy, którzy swój głęboko zakopali. Dziwnym trafem, są takie rzeczy, za które nie mamy problemu, żeby zapłacić.

Ktoś jest złotą rączką, naprawi Ci kable – płacisz.

Ktoś inny świetnie gotuje, idziesz do knajpy – płacisz.

Jeszcze inny jest naprawdę dobrym masażystą, odwiedzasz salon – płacisz.

No i nagle pojawia się cała grupa ludzi, uzdolnionych w inny sposób – wokalnie, manualnie, plastycznie. Takie to niepoliczalne, że ktoś zaśpiewa piosenkę, że zrobi zdjęcia, że napisze teksty lub zrobi dla Ciebie grafikę. Co to oznacza? Że jak niepoliczalne to nie płacimy. No bo jak i za co? Za to, że kwadrans popstrykał zdjęcia? Bo usiadł i gdzieś na skrawku kartki napisał jakiś tekścik? Wolne żarty.

Dwie sprawy. To nigdy nie jest kwadrans. Trochę się wtedy zagina czasoprzestrzeń i dwie godziny mijają jak słoneczne dni w Polsce – niezauważalnie. Druga kwestia – o talenty trzeba dbać – inwestować czas, chodzić na kursy, spędzać godziny w bibliotece, oglądać tutoriale. To się nie bierze znikąd. Więc nie prychaj i nie udowadniaj nikomu, że przychodzi mu to z łatwością. Przychodzi, bo sporo się to w inwestuje, tu nie ma przypadków.

Więc jeśli jesteś ziomkiem, który nie ma problemu, żeby się rewanżować i docenić to, co inni dla Ciebie robią – droga wolna, przecież możemy sobie pomagać.

Ale jeśli należysz do grupy starych znajomych, tych niewidzianych do momentu, w którym pilnie czegoś potrzebują, którzy potem giną bez prostego dziękuję, to weź nie psuj ludziom humoru i nie czekaj na bunt freelancerów, bo ich złość będzie wielka.

Podziel się!

Podobne artykuły

Zrób sobie przyjaciół

Samotność to często wybór, na który skazujemy się sami. Wracamy po pracy do domu i czekamy, aż ktoś zamówi nam pod dom taksówkę i zorganizuje ekscytujący wieczór...

Głowa pusta

Nie chce nasiąkać przekonaniami i niepotwierdzonymi faktami niczym gąbka. Chce widzieć ludzi jak puste kartki. Może znowu będę pluła sobie w brodę, bo przecież mówili i ostrzegali. A ja znów chciałam sprawdzić i wpadłam po kolana.

10 kroków do lepszego Instagrama

Nie trzeba być specjalistą od social mediów, żeby zauważyć, że Instagram rośnie w siłę i staje się bardzo ważną platformą do prezentowania swoich prac, kontaktu ze znajomymi… a coraz częściej także do sprzedaży - może więc warto w niego zainwestować?

Zjeść ciastko, mieć ciastko

Znów, chwile przed snem zadaję sobie pytanie czy można mieć wszystko. Bo przecież chcę wszystkiego. W półśnie znów próbuje zdecydować, co jest najważniejsze.