Body positive, czarne protesty i nieogolone pachy.

1252 Views 0 Comment
6362468318335227251176947667_wp-1450044462126

Nie jestem w stanie jednoznacznie określić momentu, w którym internet zalała fala body positive. Brzmi mistycznie, a chodzi przede wszystkim o sposób myślenia i postrzegania kobiecego ciała jako piękne niezależnie od rozmiaru.

Bycie dziewczyną nie jest łatwe. Przy wszechobecnym kreowaniu wizerunku idealnego ciała, ciężko jest znaleźć taką, która nie ma kompleksów. Możesz przez cały weekend urządzać domowe spa, wmasowywać w siebie odżywcze olejki i czytać wzniosłe posty Chodakowskiej, a wystarczy jedno krzywe spojrzenie i wracasz do punktu wyjścia. Chciałoby się powiedzieć, że to problem dziewczyn zaniedbanych, które mocno odbiegają od jakiegokolwiek kanonu. Bzdura. Świadomie lub nie, każdego dnia serwowane są dziewczynom małe złośliwości, które sugerują, że jak będą miały dłuższe nogi to z pewnością ktoś je pokocha, a jak będą ubierać się w rozmiar mniejsze ubrania, to odniosą sukces na rynku pracy. Małe kamyczki podrzucane do ogródka, które nie sprzyjają budowaniu pozytywnego wizerunku własnej osoby.

31fc39786d679ea48a426caa8f002005

CZARNE ALBO BIAŁE

Jako że jestem jedną z największych politycznych ignorantek jakich znam, przy okazji ostatnich protestów musiałam zorientować się w jakiej sprawie tym razem krzyczymy. Wtedy też trafił w moje ręce filmik promujący manifę. Bolało.

Być może to mój ograniczony umysł, ale do teraz nie jestem w stanie połączyć pewnych faktów. Jak można mieszać walkę o prawo do aborcji, z prawem do zapuszczania włosia pod pachami? Gdzie logika, w mieszaniu prostestów przeciwko ingerencji władzy w prawa kobiet z filmami, które pokazują że dziewczyny czasami liżą się nawzajem (?)

Jestem za naturalnością i otwartym mówieniu o dziewczęcych sprawach, bo czuje się dziwnie patrząc czasem na reakcje facetów, gdy ich dziewczyna wrzuca do koszyka na zakupach opakowanie tamponów. Hej chłopaki, tak się zdarza, że co miesiąc dziewczyny mają okres, a jeśli w awaryjnej sytuacji poprosi cię o kupno podpasek to nie będzie to równoznaczne z kastracją.

Super jest pokazywać jak naprawdę wygląda bycie dziewczyną, burzyć idealne instagramowe wizerunki kobiet, które nigdy nie mają problemów z cerą i nigdy nie odprysł im lakier na paznokciach. Ale dlaczego w takiej formie? Formie, która często nawet mnie jako dziewczynę odrzuca i obrzydza.

WSPÓŁCZESNA FEMINISTKA TO ….

Wciąż istnieje grupa kobiet, która chce przyciągać wzrok i szokować. W międzyczasie ustaliłyśmy, że świecenie biustem jest poniżające, więc trzeba było znaleźć inny sposób. I tak przeglądając instagramowe profile zrozumiałam, że ominęła mnie nowa moda. Im więcej pokażesz fałdek, zdjęć bez makijażu z nieidealną cerą i zbliżeń na włoski rosnące w dziwnych miejscach tym więcej zdobędziesz punktów w grze ‘pokaż, że akceptujesz sama siebie’.

 

Post udostępniony przez Zuza Siwek (@fwnn)

 

Czuję, że w Polsce określenie ‘feministka’ dość mocno dyskredytuje kobiety. I sorry będzie tak dopóki dziewczyny będą walczyć o prawo do chodzenia w do połowy pomalowanych paznokciach i z różowymi włosami pod pachami. Nie podpisuje się pod tym. Podpisuje się pod walką o równe płace, bo nie jesteśmy głupsze i mniej pracowite.

Zdecydowanie przyklasnę wszystkim aktywistkom, które chcą uświadamiać męski świat o mankamentach kobiecej urody, które nie są wynikiem ich zaniedbania, a raczej naturalną koleją rzeczy. Bo fakt, widzę to zdziwienie na ich twarzach, gdy tłumaczę im że cellulit to nie tylko problem otyłych kobiet, a rozstępy nie dotyczą tylko tych, które mają za sobą intensywną kurację odchudzającą. Pewne rzeczy trzeba powiedzieć głośno, ale nie mogę zgodzić się z formą. Czuje jak dziewczyny same strzelają sobie w kolano, myląc naturalność z ekshibicjonizmem.

Hej wy – dziewczyny, walczące o prawo do farbowania pach i pozujące z trzema podbródkami, żeby pokazać jak bardzo jesteście naturalne – wielkie dzięki! Dzięki, ale nie skorzystam. Jak mam krzyczeć, to w trochę ważniejszych sprawach.