Better have my money… – o pieniądzach w świecie damsko- męskim

736 Views 0 Comment
StockSnap_EGLOXRP9YU

Nie wiedzieć czemu, temat pieniędzy jest stresujący. Bardzo.

Chcesz poprosić o podwyżkę, pocisz się trzy dni wcześniej.

Planujesz ściągnąć swoje długi od znajomych, kombinujesz i rozkminiasz.

W damsko – męskim świecie nie jest łatwiej.

Żyjemy w czasach równouprawnienia – zarabiają mężczyźni, zarabiają kobiety. Nikt już nie jest od nikogo zależny. Co zatem z tym nieszczęsnym rachunkiem za kawę? Czy naprawdę trzeba walczyć i czepiać się o to dziesięć złotych? Nikt nie zbankrutuje, prawda?

 

Minęło sporo czasu, a ja do dziś z kwaśną miną wspominam jednego z moich adoratorów. Z naszego niedługiego okresu spotykania się, najbardziej utkwiła mi w głowie scenka w knajpie.

Pora obiadowa, doskwiera nam głód, więc kierujemy kroki w kierunku restauracji. Żadne wykwintne miejsce – sieciówka, w której lunch kosztuje 14 złotych. Mój pięknooki brunet przegląda kartę, spogląda na mnie i zaprasza do siebie na zupę, którą ugotował dwa dni wcześniej, bo szkoda, żeby się zmarnowała. Czar prysł.

 

Temat pieniędzy jest niezręczny z wielu powodów. Jak kobieta proponuje, że zapłaci za siebie to nie pozwala wykazać się mężczyźnie. Jak nie proponuje, to znaczy, że jest krypto- utrzymanką, która do końca świata i jeden dzień dłużej będzie trzymała się go jak pijawka. Wokół całego tematu narosło sporo stereotypów i niedomówień.

Jest kilka takich rzeczy, od których dziewczynom miękną kolana. Potrafią sobie same otworzyć drzwi, a jednak jak chłopak zrobi to za nie, to na sercu robi się jakoś cieplej. Nie mają problemu z odsunięciem sobie krzesła. Kawę też potrafią kupić sobie same. Jak się postarają to otworzą też słoik. Okej, dobra. Słoików naprawdę nie umiemy otwierać. Naprawdę radzimy sobie z życiem, ale to nie o to w tym chodzi.

 

Damy sobie radę. Rachunek za kolację nie zrujnuje naszego budżetu. Ale przecież nie o to chodzi, co nie?

 

Bycie dżentelmenem nigdy nie wychodzi z mody. Pierwsze dobre wrażenie można zrobić tylko raz.