5 minut

To był jeden z tych dni, kiedy niezależnie od tego jak bardzo się spieszysz i tak wiesz, że będziesz spóźniony. O trzy minuty za długa dyskusja z budzikiem. Dwie minuty, bo omlet się przypalił. Kolejne pięć, bo komunikacja miejska robi Ci na przekór. Z nieba leje się żar, a myślami jesteś daleko stąd.

Tak, wiem, przepraszam. To moja wina, w sumie klienta, biorę na siebie. Rozumiem, byłaby pani tak miła? Naturalnie, ale wypełniam to pierwszy raz, mogłaby pani? Dziękuję, dziękuję. Tak, oczywiście, będę pamiętała.

Wystudiowane uśmiechy, wyuczone pokłony, wszystkie urzędniczki moje. Znów pięć minut za późno.

Przeklęty autobus. Oczywiście pojadę następnym. Piętnaście minut w plecy.

O, miejsce pod oknem – biorę. Jeden, drugi, piąty telefon. Notatki na papierku od gumy do żucia. Mógłbyś się już wreszcie rozładować. Jednym okiem przelatuje nagłówki artykułów Metra. Playlista na dziś – może coś melancholijnego, bo cóż za powód do radości? Kolejny telefon. Oczywiście, może pani usiąść koło mnie. Pomysł na kolejny artykuł – tym razem notuję na ręce, bo papierki już się skończyły. Naprawdę musimy stać w tym korku? Opóźnienie uległo zmianie, pół godziny do nadrobienia.

Tak, wiem, że pani dzwoniła. Bardzo przepraszam. Tyle spraw na głowie. Tutaj pani podpis, fantastycznie. Załatwione od ręki? Jest pani aniołem. Uśmiech. Pokłon. Cud, dwadzieścia minut odzyskane.

Huk. Hałas. Dym. Zbiorowisko ludzi. Samochód z rozbitą szybą. On nie może się ruszyć. Krew – nie wyłupiaj się z tym mdleniem. Niech się państwo odsuną. Dźwięk pogotowia. Uszkodzony kręgosłup. Wszystko będzie w porządku. Nie, nie będzie chodził. Ważne, że żyje? Niech się pani uspokoi.

Już się nie śpieszę. Poczekają, nawet kwadrans. Ściszam muzykę – może jednak wesoła playlista, bo są powody do radości, bo żyję i mam się świetnie. Piszę do A., że tęsknię – niech wie. A co gdybym to ja? Za rzadko dzwonię do babci. I muszę zacząć pisać tą przeklętą książkę, żeby wydać ją przed śmiercią.

 

Już się nie śpieszę. Poczekają.

Podziel się!

Podobne artykuły

Co u Ciebie?

Najłatwiej być samotnym w tłumie - zgadnij czyja to wina i kto cię na nią faktycznie skazuje.

Krok dalej – metoda, którą zdobywa się góry

W 2017 roku miałam jedno ulubione słowo, które wiele zmieniło w moim dotychczasowym funkcjonowaniu. PROAKTYWNOŚĆ.

Fajne dziewczyny

Babki do tańca i do różańca. Takie do głębokich rozmów i głupich żartów. Do konkursu głupich min i namiętnych pocałunków. Wymarzone dziewczyny. Każdy chciałby taką mieć.