5 miejsc w Warszawie, które zrobi dobrze Twojej głowie

Gdy przeprowadzasz się do Warszawy, na dzień dobry uderza cię tempo życia i wszechobecni ludzie. Uczysz się życia. Mija kilka tygodni i już wiesz, że jak nie zarezerwujesz wcześniej biletu to nie pójdziesz w niedziele do kina. Zaczynasz rozumieć, że zakupy online to lepsza opcja niż spędzanie kilku wolnych godzin po pracy w kolejkach. Życie na wynos staje się codziennością. Aż nagle przychodzi moment kumulacji. Przestajesz żartować o ucieczce w Bieszczady, tylko błagasz szefa o urlop i naprawdę wyjeżdżasz do dziczy. Gorzej jak z urlopem jest krucho, wtedy pozostaje szukać schronu w mieście. Łapcie pięć najlepszy miejscówek, które zrobią dobrze głowie.

#1 Kino Muranów

Urokliwe miejsce w Śródmieściu Warszawy, w repertuarze, którego na próżno szukać tytułów głupich, amerykańskich komedii. Tych polskich też. Pewnie dlatego polubiliśmy się od pierwszego wejrzenia. Kino, w którym na wejściu nie uderza zapach spalonego popcornu, ale raczej atmosfera miejsca z duszą. Na ekranie pojawiają się smaczki a w ostatnim rzędzie siedzi wtulona w siebie para staruszków – klimat, którego nie zaznasz w multipleksie. 

Adres: Andersa 5, Warszawa

 

 

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Monika Korol (@korolmonika)

 

 

 

#2 eMeSeN

Pierwszy raz poszłam tam, żeby napić się prawdziwej kawy, bo podobno latte to profanacja, a idź pan. Robiąc slalom między turystami, którzy obowiązkowo muszą odhaczyć na swojej liście złote tarasy, nagle wchodzisz do innego świata. Na dzień dobry da się wyczuć muzealny klimat – ludzie zachowują się ciszej, mimo że nie ma zakazu rozmów. Jako rasowej fetyszystce od razu rzuca mi się w oczy ściana pełna książek. A kawa, fakt – inna. 

Adres:  Pańska 3, Warszawa

 

 

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Weronika Kwiatkowska (@ladnezycie_com)

 

#3 Bęc Zmiana

Absolutny łakoć na warszawskiej mapie miejsc nietypowych. Sklep, do którego wchodzisz na własną odpowiedzialność – planujesz spędzić tam kwadrans, wychodzisz po dwóch godzinach. Półki małego sklepiku wypełnione są dizajnerskimi kubkami, albumami z najdziwniejszymi zdjęciami januszów i grażyn, a całości dopełniają gadżety, których nie wstyd przywieźć ze stolicy. Zamiast wysyłać kolejną pocztówkę zrobioną w paincie, warto udać się na łowy do sklepiku na Mokotowskiej.

Adres: Mokotowska 65, Warszawa

 

 

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Weronika Kwiatkowska (@ladnezycie_com)

 

 

 

 

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Maciej Drągowski (@pretentieux)

 

#4 BUW 

Moja pierwsza warszawska miłość. No może zaraz po tym wysokim brunecie, który pomógł mi z walizkami na centralnym. To miejsce, w którym od samego bywania stajesz się mądrzejszy. W powietrzu unosi się atmosfera wiedzy, a produktywność wskakuje na wyższy poziom. No bo jak tu się obijać, gdy obok ciebie siedzi profesor rozwalający równania różniczkowe niczym krzyżówki z uśmiechem. Miłym zaskoczeniem jest to, że zbiór składa się nie tylko z przedwojennych badziewi, ale całkiem nietrudno wyhaczyć tam książki, które wciąż pachną drukarnią.

Adres: Dobra 56/66, Warszawa

 

 

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Weronika Kwiatkowska (@ladnezycie_com)

 

#5 Plac Grzybowski 

Nie polecam dlatego, że na każdym rogu znajdują się tam modne miejsca, które każdy szanujący się bloger znać musi. Pijąc kawę przy fontannie, ciężko uwierzyć, że przecznicę dalej znajduje się centrum dowodzenia wszechświatem. Przypomina o tym Pałac Kultury, ale na pewno nie zgiełk panujący ulicę dalej. Nietrudno znaleźć tam spacerujących Żydów w swoich śmiesznych czapeczkach, którzy darzą to miejsce szczególnym szacunkiem ze względu na historię. Dobre miejsce, żeby wyrównać oddech po całodniowym maratonie. 

 

 

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika @asienka_si

 

 

 

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Kasia Hordyniec (@kasiaeire)

 

 

 

Enjoy! <3 

Podziel się!

Podobne artykuły

Co u Ciebie?

Najłatwiej być samotnym w tłumie - zgadnij czyja to wina i kto cię na nią faktycznie skazuje.

Krok dalej – metoda, którą zdobywa się góry

W 2017 roku miałam jedno ulubione słowo, które wiele zmieniło w moim dotychczasowym funkcjonowaniu. PROAKTYWNOŚĆ.

Fajne dziewczyny

Babki do tańca i do różańca. Takie do głębokich rozmów i głupich żartów. Do konkursu głupich min i namiętnych pocałunków. Wymarzone dziewczyny. Każdy chciałby taką mieć.