4 rzeczy, których nauczyła mnie Warszawa…

… albo dorosłość. Myślę, że w moim przypadku moment przeprowadzki idealnie zsynchronizował się z rozpoczęciem dorosłego życia, kiedy to przestały działać magiczne sztuczki z pojawianiem się czystych skarpetek w szafce. Oprócz absolutnej ekscytacji nowym miastem, nastał czas nauki. Nie tylko gotowania wrzątku do zupki chińskiej i przybijania gwoździ obcasami, ale przede wszystkim życia.

#1 Nie możesz mieć wszystkiego.

Duże miasto = duże możliwości. Eventy, koncerty, warsztaty, spotkania autorskie, co tylko sobie wymarzysz. Jeśli jednak pracujesz, a w weekendy usilnie pocisz się nad zdobyciem doktoratu, to warto, żebyś poukładał swoje priorytety. Wiadomo, fajnie byłoby zobaczyć wszystko i sama byłam święcie przekonana, że to jest do zrobienia. Do momentu, w którym połowa mojej wypłaty szła na redbulle, notorycznie zasypiałam przytulona do żulków w komunikacji miejskiej, a moje serce dawało coraz wyraźniejsze znaki, że SORRY ALE NIE. Korzystaj, bierz garściami to co najlepsze, ale weź czasem zafunduj sobie maraton w piżamce. Piżamki są super!

#2 Zadbaj sam o swoje interesy.

Myślę, że będę dozgonnie wdzięczna tym, którzy pojawili się na mojej drodze zaraz po pojawieniu się w mieście. Zadbali o mnie, nakarmili i pokazali jak żyć – ze świecą szukać takich ludzi. Dobrze jest mieć wokół siebie ludzi, którzy poklepią Cię po plecach, ale nie oczekuj, że będą prowadzili Cię za rączkę. Marzysz o czymś? Zależy Ci na czymś mocno? To już tylko i wyłącznie Twój interes, żeby po to sięgnąć. Nie oczekuj od innych zbyt wiele i nie twórz dziwnej presji. Oni są trzymania kciuków, Ty od stawania na rzęsach, żeby wszystko zadziałało.

#3 Kto pyta nie błądzi.

I nie mam tutaj na myśli pierwszego miesiąca, kiedy gubisz się 26826 razy dziennie. Nie chodzi nawet o pół roku później, gdy wciąż pozostałe 20 dzielnic jest dla Ciebie wielką tajemnicą niczym kręgi w zbożu. Szukasz pracy? Pytaj. Chcesz się rozwijać? Pytaj. Nie wiesz gdzie kupić najlepszą karmę dla swojego chomika? Pytaj, pytaj, pytaj. No chyba, że jesteś na Pradze. Po północy. Wtedy lepiej, żebyś znał odpowiedzi na wszystkie pytania.

#4 Możesz więcej.

Cytując klasyka – Twoje ciało może więcej niż podpowiada Ci Twój umysł. Okazało się, że mogę jednocześnie pracować po 12 godzin, blogować, studiować i angażować się w inne projekty. To jaki ma to wpływ na organizm, to już zupełnie inna kwestia. Jeżeli jednak zastanawiasz się czy angażować się w coś nowego, co jest wartościowe i rozwojowe, i zastanawiasz się czy podołasz – odpowiedź jest prosta. Jeżeli zaciśniesz zęby i wyznaczysz sobie jasne cele, to musi to zadziałać.

Podziel się!

Podobne artykuły

Zrób sobie przyjaciół

Samotność to często wybór, na który skazujemy się sami. Wracamy po pracy do domu i czekamy, aż ktoś zamówi nam pod dom taksówkę i zorganizuje ekscytujący wieczór...

Głowa pusta

Nie chce nasiąkać przekonaniami i niepotwierdzonymi faktami niczym gąbka. Chce widzieć ludzi jak puste kartki. Może znowu będę pluła sobie w brodę, bo przecież mówili i ostrzegali. A ja znów chciałam sprawdzić i wpadłam po kolana.

10 kroków do lepszego Instagrama

Nie trzeba być specjalistą od social mediów, żeby zauważyć, że Instagram rośnie w siłę i staje się bardzo ważną platformą do prezentowania swoich prac, kontaktu ze znajomymi… a coraz częściej także do sprzedaży - może więc warto w niego zainwestować?

Zjeść ciastko, mieć ciastko

Znów, chwile przed snem zadaję sobie pytanie czy można mieć wszystko. Bo przecież chcę wszystkiego. W półśnie znów próbuje zdecydować, co jest najważniejsze.